Co nas czeka w wirtualnej rzeczywistości?

Czy VR-owe kina wyposażone w gogle wirtualnej rzeczywistości oparte na smartfonach przetrwają na rynku? A może bardziej opłacalnym biznesem będą nowego rodzaju parki rozrywki, w których do wirtualnego świata będziemy się przenosili w grupie? Philipp Wenning i Alex Herrmann, twórcy interaktywnego dokumentu pt. „Future of VR”, podzielili się ze mną swoimi spostrzeżeniami na temat obecnego stanu branży VR i prognozami na jej przyszłość.

TrendNomad.com: Wysokiej jakości produkcje 360 i VR-owe, które możemy dzisiaj oglądać w internecie, to zazwyczaj filmy reklamowe. Co sprawia, że marketingowcy są zainteresowani tymi formatami?
Alex Herrmann (producent, Nifu.tv): Reklamodawcy wydają pieniądze na wirtualną rzeczywistość przede wszystkim po to, by móc powiedzieć, że mają już na koncie taką produkcję. Dzisiaj nie jest to już nawet kwestia bycia pierwszym. Chodzi raczej o pochwalenie się ambitnym i odważnym projektem. Największy efekt uzyskuje się w ten sposób w relacjach B2B.

Czy wirtualna rzeczywistość jest już prawdziwym trendem, czy nadal tylko modnym gadżetem?
Philipp Wenning (reżyser, IN VR): VR to coś, co jest trendy, a reklama od zawsze wiąże się z robieniem rzeczy modnych. Każdy dolar czy każde euro wydane na produkcję wykonaną w tej technologii zwraca się w postaci publikacji prasowych na jej temat. Tak było przez ostatnie dwa lata, teraz skala uzyskanego w ten sposób rozgłosu się zmniejsza.

Ale VR nie zatrzyma się w tym miejscu. Zrobiliśmy kilka kroków do przodu, kampania reklamowa wykonana w technologii wirtualnej rzeczywistości może się wiązać z czymś naprawdę wartościowym dla odbiorców. Przykładowo, może to być wirtualna jazda próbna promowanym samochodem.

Zmierzamy do punktu, w którym wirtualnie będzie można przetestować każdy produkt. Jednym z pierwszych tytułów wydanych na gogle HTC Vive jest aplikacja IKEA służąca do projektowania kuchni. Takie podejście daleko wykracza poza bycie trendy.

W jakiej pozycji ciała najlepiej oglądać VR i filmy 360?
P.W.: To zależy od oglądanych treści. W przypadku mobilnego VR-u staram się, by widzowie siedzieli na fotelach obrotowych, umożliwiających wygodne rozglądanie się we wszystkich kierunkach. Jednak w przypadku zaawansowanej wirtualnej rzeczywistości znacznie głębiej przeżywa się ją na stojąco.

Gdzie większość widzów będzie oglądała VR-owe produkcje? Czy oglądanie ich w domu na kanapie ma sens?
P.W.: Wirtualna rzeczywistość nie jest kanapowym medium. Ludzie spędzają sporo czasu przy biurku przed komputerem – myślę, że będą robili to samo, ale z goglami VR założonymi na głowę.

Ciąg dalszy wywiadu znajduje się pod filmem. Aby wysłuchać oryginalnej rozmowy w języku angielskim, włącz poniższe nagranie. Jeśli zainteresował Cię niniejszy materiał, możesz mi (dosłownie!) postawić za niego kawę. Informacje o tym, jak to zrobić, znajdziesz na dole strony.

https://www.youtube.com/watch?v=RgI8hjgM34E

Czy VR można porównać do kina?
P.W.: Istnieje między nimi zasadnicza różnica. Kino to zbiorowe doświadczenie, natomiast wirtualną rzeczywistość odbiera się w pojedynkę, gogle odcinają widza od innych ludzi. Uważam, że na rynku jest miejsce na nowy typ wciągającego kina, i to takiego bez VR-owych gogli. Ogromny ekran przypominałby ten z kin kopułowych czy sal IMAX, mielibyśmy tam jednak do czynienia z mieszaną rzeczywistością.

Ponadto już teraz pojawiają się parki rozrywki nowego rodzaju, m.in. te o nazwie The Void. Wiele tego typu obiektów powstaje w Chinach. Wchodzisz do nich z trzema czy pięcioma znajomymi, bawicie się razem przez 20 minut w wirtualnej rzeczywistości, odpoczywacie, po czym włączacie kolejne gry.

Co sądzisz o dzisiejszych „VR-owych kinach” wyposażonych w proste gogle oparte na smartfonach?
P.W.: Z jednej strony, jestem zafascynowany tym zjawiskiem, ale z drugiej, nie jestem w stu procentach pewien, czy tego typu VR-owe kina przetrwają na rynku. Moim zdaniem VR-owe kina muszą oferować klientom coś więcej niż tylko gogle zakładane na głowę.

Czy możemy się spodziewać, że proste gogle wirtualnej rzeczywistości wkrótce będą dołączane do każdego smartfona?
P.W.: Nie sądzę, by tak się stało. To nie jest wygodne rozwiązanie. Ze smartfona wsuniętego w gogle nie można dzwonić ani wysyłać wiadomości. Muszę jednak przyznać, że to dobry sposób na popularyzację VR-u. Na rynek wejdzie kilka generacji smartfonów „VR ready”, Google już ogłosił swoje plany w tym zakresie.

Co sprawia, że niektórzy ludzie są gotowi sporo zapłacić za zaawansowane gogle wirtualnej rzeczywistości i odpowiedni, pasujący do nich komputer?
P.W.: Nie każdemu wystarcza sprzęt, który częściowo jest telefonem, a częściowo pełni inne funkcje. Niektórzy VR-owcy wolą założyć na głowę naprawdę zaawansowany zestaw. Aby mogli w pełni zanurzyć się w wirtualnym świecie, muszą połączyć swoje zaawansowane gogle z odpowiednim komputerem. Potrzebują jeszcze odpowiednio dużo wolnego miejsca w pokoju, by się po nim swobodnie poruszać.

Obecnie trendem są komputery noszone w plecaku. Są one specjalnie zaprojektowane pod współpracę z goglami VR, można z nimi chodzić.

Czy mobilny i zaawansowany VR będą się od siebie coraz bardziej oddalały, czy może jednak w pewnym momencie się przetną? 
P.W.: Oba standardy dążą do wspólnego punktu. Nie ma powodu, dla którego jakaś historia nie mogłaby być opowiedziana częściowo na urządzeniu mobilnym, częściowo na zaawansowanym, w pełni interaktywnym sprzęcie rozstawionym w pokoju.
A.H.: Zdecydowanie dojdzie do wymieszania się obu formatów. W zależności od tego, jakiego medium użyję, odegram inną rolę w wirtualnym świecie. Jeśli włączę go na smartfonie, widok nie będzie najlepszy, ale jeśli użyję do tego celu zaawansowanego zestawu za 2 tys. dol., efekty będą oszałamiające.

Future of VR
„Future of VR” to interaktywny dokument Philippa Wenninga i Alexa Herrmanna wykonany w technologii wirtualnej rzeczywistości. Bohaterowie filmu dzielący się wiedzą o historii VR-u i swoimi przewidywaniami dotyczącymi przyszłości tej technologii pracują nad tym formatem od ponad 20 lat. Sześciominutową produkcję „Future of VR” można było obejrzeć na przeglądzie Czasoprzestrzenie Kaleidoscope VR, który odbył się w Łodzi w dniach od 24 do 26 czerwca br. w ramach festiwalu filmowego Transatlantyk.

Gdzie można obejrzeć dokument pt. „Future of VR”?
P.W.: Można go zobaczyć na takich festiwalach jak Kaleidoscope VR. Chcemy go również opublikować w sieci, ale na razie nie możemy zdradzić więcej szczegółów na ten temat.

Co jest największym wyzwaniem związanym z publikacją VR-owej produkcji w internecie?
A.H.: Gdy skończyliśmy pracę nad filmem, pomyśleliśmy: „Hura! Gotowe!”. Szybko zdaliśmy sobie jednak sprawę z tego, że nasz dokument można odtwarzać tylko na jednym rodzaju urządzenia. Teraz pracujemy nad tym, by był on dostępny na wielu platformach. Zmagamy się z wieloma technicznymi trudnościami, a przez to nie możemy się zająć tworzeniem kolejnych produkcji.

 

Wszelkie pytania o przeszłość, teraźniejszość i przyszłość wirtualnej rzeczywistości można przesyłać bezpośrednio do Philippa Wenninga i Alexa Herrmanna na adresy pw@invr.space i alex@nifu.tv.

Spodobał Ci się wywiad? Może chcesz postawić mi za niego kawę? Gdziekolwiek jesteś, możesz mi przekazać dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie zebrane darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami, których nie znajdziesz w innych mediach.

Polecane artykuły