Śmieciowe jedzenie?

Czy jedynym sposobem na sprzedaż żywności na masową skalę jest zamykanie jej w jednorazowych opakowaniach i znakowanie kodami kreskowymi? Czy można uniknąć produkowania setek tysięcy ton plastikowych pudełek i butelek, które po opróżnieniu stają się kłopotliwymi śmieciami? Po obejrzeniu wystawy Good Design Award 2015 w Tokio i obserwacji zachodniego trendu zero waste można nabrać wiary w to, że duża, pozytywna zmiana w branży spożywczej jest jak najbardziej możliwa.

W wielu miastach Europy i Ameryki Północnej przybywa sklepów spożywczych, w których – na wzór targów owocowo-warzywnych – jedzenie nie jest pakowane do jednorazowych, plastikowych kubków czy butelek ani owijane folią. Klienci przynoszą tam własne pojemniki lub kupują na miejscu wielorazówki i nakładają do nich zakupy: świeży nabiał, jarzyny, pieczywo, napoje, oleje, orzechy, artykuły sypkie itd. Ekozasada jest prosta: im mniej kupujemy żywności zapakowanej w tworzywa sztuczne, tym mniej śmieci trafia na wysypiska oraz do rzek, mórz i oceanów.

Z listy opublikowanej na stronie Bepakt.com wynika, że najwięcej punktów sprzedaży działających zgodnie z zasadą „zero śmieci” jest w Niemczech, Francji i Hiszpanii. Jeden taki sklep – Nagie z Natury – działa też w Warszawie.

Model sprzedaży „zero waste” jest godny naśladowania, ale czy na jego wdrożenie mogą sobie pozwolić wyłącznie niszowe sklepy, których grupą docelową są osoby przykładające szczególną wagę do kwestii związanych z ochroną środowiska i ze zdrowym trybem życia? Czy istnieje cień szansy na to, by również większe, sieciowe sklepy – nastawione na masowego klienta, dla którego ważniejsze od ekologii są niskie ceny i krótki czas spędzony w kolejce do kasy – nie przyczyniały się do powstawania lawiny śmieci i wprowadziły na półki towary sprzedawane bez opakowań?

O ile w niewielkim sklepie o wąskim asortymencie rozpoznawaniem towarów i ręcznym nabijaniem cen na kasę może się zajmować sprzedawca, o tyle trudno sobie wyobrazić handel w średnich i dużych marketach bez systemu opartego na kodach kreskowych. A te zniknęłyby, oczywiście, wraz z rezygnacją z jednorazówek. Jak pogodzić trend „zero śmieci” i wynikający z niego zanik kodów kreskowych z masową sprzedażą żywności w przystępnej cenie? Odpowiedź na to pytanie pochodzi z Japonii i brzmi następująco: technologia rozpoznawania obrazu.

BakeryScan
Skaner BakeryScan powstał z myślą o samoobsługowych japońskich piekarniach i cukierniach oferujących świeże, niepaczkowane wypieki.

O ile klienci japońskich piekarni są przyzwyczajeni do szerokiego, często urozmaicanego katalogu produktów, o tyle dla kasjerów, zwłaszcza tych rozpoczynających pracę, zapamiętanie nazw czy kodów wszystkich oferowanych wariantów pieczywa nie jest łatwe. Każdą pozycję sprzedawcy muszą nabijać na kasę ręcznie, często dochodzi do pomyłek, a to wydłuża czas potrzebny do obsłużenia klientów. Rozwiązaniem tego problemu jest przypominające biurkową lampkę urządzenie BakeryScan, które wyręcza personel w rozpoznawaniu pieczywa i ciastek przynoszonych przez klientów do kasy.

BakeryScan Good Design Award credits Trend Nomad
Fot.: Trend Nomad

Wszystkie produkty ułożone przez klienta na tacy (ta zastępuje koszyk) są jednocześnie rozpoznawane przez oprogramowanie skanera i automatycznie nabijane na kasę. Nie ma potrzeby wykładania zakupów jeden po drugim, co znacznie skraca czas spędzany przy ladzie.

Proces skanowania wypieków przez BakeryScan w jednej z japońskich piekarni (maszyna ta nie jest prototypem – to pełnowartościowy, w pełni działający system wykorzystywany w coraz większej liczbie punktów sprzedaży pieczywa w Japonii) można obejrzeć na niżej zamieszczonym filmie. Najciekawsza część wideo zawiera się w przedziale czasowym od 55 do 90 sekundy.

https://www.youtube.com/watch?v=RM5y6Sz7gYM

Na monitorze skierowanym w stronę klienta system BakeryScan wyświetla nazwy i ceny rozpoznanych wypieków. Mimo że, oczywiście, nie jest możliwe upieczenie dwóch jednakowych drożdżówek czy rogalików, to software dobrze sobie radzi z rozpoznawaniem podobnych kształtów i kolorów i niemal bezbłędnie dopasowuje je do pozycji zapisanych w systemie.

Jeśli oprogramowanie BakeryScan ma problem z identyfikacją jakiegoś wypieku, to obrysowuje go żółtą linią i prosi sprzedawcę o wskazanie właściwej pozycji. Z każdym nowym skanem system uczy się lepszego rozpoznawania obiektów.

Mimo że BakeryScan nie powstał z myślą o ochronie środowiska, lecz o ułatwieniu pracy sprzedawcom i skróceniu czasu obsługi klientów piekarni i cukierni, to urządzenie mogłoby się przyczynić do ograniczania zapotrzebowania na plastikowe opakowania znakowane kodami kreskowymi, gdyby zostało wprowadzone, wraz z niepaczkowaną żywnością, do dużych sklepów spożywczych i do nich dostosowane.

BakeryScan Hisashi Kambe credits Trend Nomad
Hisashi Kambe, prezes firmy Brain Co. Ltd. będącej producentem urządzenia BakeryScan, na wystawie Good Design Award 2015 w Tokio. Fot.: Trend Nomad

Urządzenie BakeryScan znalazłem w Tokio na wystawie stu najlepszych japońskich projektów nagrodzonych w konkursie Good Design Award 2015. Wystawę można było oglądać w centrum Tokyo Midtown w dniach od 31 października do 2 listopada br. Wszelkie pytania dotyczące BakeryScan można przesyłać na adres prezesa firmy Brain Co. Ltd. Hisashiego Kambego: kambe@bb-brain.co.jp.

www.bakeryscan.com

Spodobał Ci się artykuł? Postaw mi za niego kawę. Możesz przekazać mi dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami.

Polecane artykuły