Archiwa tagu: Heathrow Airport

Kamień milowy

Czy w niedalekiej przyszłości opowiadanie historii w muzeach, galeriach i miejscach epokowych wydarzeń nadal będzie możliwe bez użycia wyświetlaczy? Projektanci ze studia Chomko & Rosier przekonują, że uwaga widzów nie powinna być odciągana od tego, co w danym miejscu jest najistotniejsze. Według nich storytelling oparty na nowych, bezekranowych technologiach będzie się znakomicie rozwijał. Jednym z przykładów takiego podejścia jest projekt pt. „Heart of a King”.

Projekt „Heart of a King” powstał w pracowni Chomko & Rosier dla niezależnej organizacji charytatywnej Historic Royal Palaces zarządzającej sześcioma pałacami królewskimi w Wielkiej Brytanii. Projektanci chcą, by osoby odwiedzające historyczne miejsce w centrum Londynu, gdzie 30 stycznia 1649 r. odbyła się egzekucja króla Anglii i Szkocji Karola I, trzymały w rękach drewniany totem w kształcie ludzkiego serca. Urządzenie działa jak kompas, ale kierunek poruszania się nie jest wskazywany przez strzałkę, lecz przez bodźce dotykowe: totem wytwarza drgania do złudzenia przypominające bicie ludzkiego serca. Ich moc rośnie wraz ze zbliżaniem się do miejsca egzekucji króla. Pokonując krok po kroku ostatnią drogę władcy, można poczuć część towarzyszących mu wówczas emocji.

https://vimeo.com/140247678

Kierując się haptycznymi wskazówkami, zwiedzający pokonują ostatnią drogę Karola I, biegnącą od Pałacu św. Jakuba do pałacu Whitehall. Naprzeciwko Banqueting House – to jedyna pozostałość po pałacu Whitehall, niegdyś największym pałacu w Europie, liczącym 1,5 tys. pokoi – gdzie dokonano egzekucji króla, mechaniczne serce przestaje bić.

Rytm serca jest tutaj uniwersalnym językiem umożliwiającym doświadczenie fizycznego i psychicznego stanu, w jakim tuż przed straceniem znajdował się król Karol I.

Mimo wykorzystania nowoczesnych technologii – prototyp urządzenia Heart of a King analizuje dane pochodzące z modułu GPS i czujnika orientacji, a moc bicia mechanicznego serca zależy od mikrokontrolera zbudowanego na platformie Arduino – osoba trzymająca w rękach totem nie ma wrażenia przeniesienia się do cyfrowego, nierzeczywistego świata. Opowiadana historia staje się dla odbiorcy namacalna dzięki zaangażowaniu zmysłu dotyku.

Obudowę urządzenia wykonano z różnych gatunków drewna i pokryto olejem lnianym.

„Heart of a King” to wstępna część wielozmysłowego doświadczenia powstającego w ramach projektu pt. „The Lost Palace”. Celem jego twórców jest zainteresowanie widzów zdarzeniami, które miały miejsce w obrębie pałacu Whitehall, zanim przeszło 300 lat temu budynek niemal w całości spłonął.

Latem 2016 r. osoby odwiedzające centrum Londynu będą się mogły przekonać, czym był budynek uważany niegdyś za najwspanialszy pałac w Europie. Dzięki wykorzystaniu nowych technologii, w tym dźwięku 3D, nazywanego przez duet Chomko & Rosier nową formą wirtualnej rzeczywistości, nieistniejąca już architektura, a także historyczne wydarzenia, które się tam odbyły, odżyją w projektach doświadczanych wieloma zmysłami.

Obejrzyj wywiad wideo z Matthew Rosierem, aby dowiedzieć się więcej o projektach „Heart of a King” i „The Lost Palace”.

https://www.youtube.com/watch?v=-5UV1A5PJlg

Projekty powstające w studiu Chomko & Rosier dotyczą sposobów wykorzystania nowych technologii. Jego założyciele – Jonathan Chomko i Matthew Rosier – badają, dlaczego ludzie korzystają z technologii, gdzie i kiedy najlepiej ich używać oraz jak wchodzić z nimi w interakcję. Pomysły Jonathana i Matthew są realizowane w przestrzeniach publicznych. Ich poprzedni projekt pt. „Shadowing” był nominowany do nagrody Designs of the Year 2015 w konkursie organizowanym przez Muzeum Dizajnu w Londynie.

Chomko Rosier at RE WORK credits Trend Nomad
Fot.: Trend Nomad

Matthew Rosier opowiedział mi o projekcie „Heart of a King” podczas konferencji RE.WORK Future Technology Summit, która jesienią 2015 r. odbyła się w Londynie. Pytania dotyczące prac studia Chomko & Rosier można przesyłać na adres matthew@chomkorosier.com.

www.chomkorosier.com

Spodobał Ci się artykuł? Postaw mi za niego kawę. Możesz przekazać mi dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami.

Polecane artykuły

Wycieraczki się zmyły

Samoprowadzące się samochody do poruszania się po ulicach nie potrzebują ani kierowcy, ani wycieraczek na szybach. Czy autonomiczne pojazdy nie tylko pozbawią pracy zawodowych kierowców, lecz także doprowadzą do bankructwa dostawców niektórych części?

Jeśli prognoza zamieszczona w raporcie przygotowanym przez Business Insider Intelligence się spełni, to już w 2020 r. po drogach będzie jeździło ok. 10 mln samoprowadzących się aut, przy czym największy przyrost w badanym okresie nastąpi w roku 2019. Nasilanie się takiego trendu w kolejnych latach wiązałoby się m.in. ze zmianą stylu życia i struktury wydatków osobistych użytkowników autonomicznych pojazdów, a także z opracowaniem od nowa budżetów miejskich przeznaczanych na transport publiczny. Z jednej strony, nastąpiłby spadek zapotrzebowania na miejsca parkingowe, a z drugiej, pojawiłaby się potrzeba wyznaczenia na jezdniach dodatkowych pasów służących do zatrzymywania się na chwilę. Nie bez znaczenia dla rozwoju aglomeracji byłyby również wzrost komfortu i skrócenie czasu podróży do odległych dzielnic.

https://www.youtube.com/watch?v=DYTV4d-Gn0s

Korzyści wynikających z takiego technologicznego przeskoku może być bardzo wiele: od zmniejszenia liczby wypadków – a zatem spadku liczby ofiar śmiertelnych i rannych na drogach, a co za tym idzie ograniczenia wydatków na pogotowie, medycynę ratunkową czy rehabilitację – przez zmniejszenie korków, ograniczenie poziomu zużycia energii i zanieczyszczenia powietrza w miastach, po narodziny nowych modeli biznesowych opartych na bardzo tanich dostawach towarów (żywności, ubrań, mebli, by wymienić zaledwie kilka z nich) wykonywanych przez autonomiczne auta należące do firm kurierskich (polecam lekturę artykułu: „Rafał Brzoska chce stworzyć z Uberem system szybkich dostaw towarów”). Jeśli będziemy mogli często – nawet kilka razy dziennie – zamawiać online świeże składniki do przygotowania posiłków wraz z dostawą, to konieczność przechowywania zapasów żywności na kilka dni znacznie się ograniczy, a to z kolei wywrze wpływ na potrzeby dotyczące rozmiarów i wyposażenia kuchni.

Nie obejdzie się bez skutków ubocznych: tysiące, jeśli nie miliony zawodowych kierowców na całym świecie straci zatrudnienie, zakłady ubezpieczeniowe odnotują znaczny spadek liczby klientów, do budżetów miast wpłynie mniej środków pochodzących z mandatów (autonomiczny pojazd nie przekracza limitów prędkości), a dojazd do biura zacznie być wliczany do czasu pracy i będzie przeznaczany na wypełnianie służbowych obowiązków (jeszcze zatęsknimy za próżnowaniem i słuchaniem muzyki w korku). Zmiany mogą również boleśnie dotknąć producentów niektórych części samochodowych, wydawać by się mogło niezbędnych podczas jazdy samochodem.

https://www.youtube.com/watch?v=uCezICQNgJU

Prototypy autonomicznych samochodów zaprezentowane w ostatnim czasie przez Mercedesa i Google’a znacznie się od siebie różnią i są skierowane do innych grup docelowych. Pierwszy koncept dotyczy wyobrażeń na temat luksusu przyszłości i został opracowany z myślą o najzamożniejszych klientach, których będzie stać na zakup ekskluzywnego auta. Drugi to miejski samochód, który najpewniej zasili floty takich korporacji jak Uber, oferujących przewozy osób, czy firm kurierskich specjalizujących się w wykonywaniu szybkich dostaw niewielkich przesyłek ze sklepów czy restauracji.

Mimo że bryła Mercedesa F 015 Luxury in Motion jest hiperfuturystyczna, to w jego wnętrzu rozmieszczenie foteli zostało oparte na planie znanym od wieków z karety. Pasażerowie, tak jak dawniej w pojeździe zaprzęgowym, mogą siedzieć naprzeciwko siebie.
Mimo że bryła Mercedesa F 015 Luxury in Motion jest hiperfuturystyczna, to w jego wnętrzu rozmieszczenie foteli zostało oparte na planie znanym od wieków z karety. Pasażerowie, tak jak dawniej w pojeździe zaprzęgowym, mogą siedzieć naprzeciwko siebie.

Z myślą o osobach czujących dyskomfort podczas podróżowania tyłem do kierunku jazdy, a także tych przywiązanych do dwudziestowiecznych technologii czy lubiących własnoręczne prowadzenie auta w Mercedesie F 015 Luxury in Motion przewidziano możliwość obrócenia przednich foteli w stronę deski rozdzielczej, chwycenie kierownicy i przejęcie kontroli nad maszyną. Ale jeśli właśnie pada deszcz, to kierowcę czeka niemałe zaskoczenie: w samochodzie nie zainstalowano wycieraczek.

Google Car Design Of the year credits Trend Nomad
Makieta autonomicznego samochodu Google, zwycięzcy tegorocznej edycji konkursu Design of the Year 2015 w kategorii Transport.

To nie może być niedopatrzenie owładniętych wizją przyszłość projektantów Mercedesa, bowiem wycieraczek także nie zainstalowano na szybach Google Car. Można pomyśleć, że w przypadku prototypu z Mountain View brak wycieraczek na szybach może wynikać z niewielkiej ilości deszczu padającego w Kalifornii latem, czyli w okresie testowania autonomicznego auta, ale po dokładnym obejrzeniu wiernej makiety można nabrać pewności co do fałszywości tej tezy. Projektanci Google Car doskonale zdają sobie sprawę ze zmiennych warunków pogodowych. Tradycyjnych wycieraczek jednak nie brakuje, ale zostały one zainstalowane wyłącznie na dachu, a ściślej mówiąc – na kogucie, w którym mieszczą się czujniki skanujące otoczenie pojazdu. Niewielkie gumowe pióra nie służą do wycierania przedniej czy tylnej szyby, lecz do usuwania wody z kopuły, by praca aparatury pomiarowej przebiegała bez zakłóceń. Pióra wycieraczek zainstalowanych na kogucie wyraźnie widać na makiecie Google Car prezentowanej w Design Museum w Londynie na wystawie „Design of the Year 2015”.

Google Car wipers Design Of the Year credits Trend Nomad

Jeśli samoprowadzące się samochody przeznaczone na masowy rynek będą miały zainstalowane na dachach koguty mieszczące aparaturę skanującą otoczenie, to producenci wycieraczek mają szansę przetrwać, choć z pewnością zmieni się skala ich działalności. Jeśli jednak spełni się wizja prezentowana przez Mercedesa – z tylnej części dachu F 015 wystaje jedynie niewielka płetwa, nie ma tu ani jednego gumowego pióra, a o dobrą widoczność podczas jazdy w deszczu najprawdopodobniej dba system oparty na ultradźwiękach zapożyczony od myśliwców – to producenci tradycyjnych wycieraczek samochodowych będą musieli opracowywać dla siebie plan B. Dostawców innych ruchomych części samochodowych – kierownic, skrzyń biegów, wskaźników prędkości, wszelkich wihajstrów – nad którymi rozciąga się widmo spadku zamówień, może być zresztą znacznie więcej. Z drugiej strony, usługi, które będą się mogły rozwijać dzięki wkroczeniu na drogi autonomicznych samochodów, dopiero się narodzą.

Mercedesa F 015 miałem przyjemność oglądać w styczniu br. w Las Vegas na prezentacji przeprowadzonej przez Dietera Zetschego, prezesa zarządu Daimler AG i szefa Mercedes-Benz Cars, zorganizowanej w ramach targów CES, a makietę Google Car obejrzałem w kwietniu br. w londyńskim Design Museum na wystawie pt. „Design of the Year 2015” – można ją oglądać do 31 marca 2016 r.

Zdjęcia: TrendNomad.com

Google Car
Mercedes-Benz

Spodobał Ci się artykuł? Postaw mi za niego kawę. Możesz przekazać mi dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami.

Polecane artykuły