Archiwa tagu: media

Jak poprawić wizerunek uchodźców w mediach?

Czy media głównego nurtu rzetelnie informują nas o wszystkim, co powinniśmy wiedzieć o uchodźcach? A może w pogoni za chwytliwymi tytułami media pokazują tylko to, co przedstawia tych ludzi w złym świetle? Czas spojrzeć na uchodźców ich oczami, by dowiedzieć się i zrozumieć, kim są i jak naprawdę wygląda ich życie.

O tym, jak sami uchodźcy mogą budować swój wizerunek w mediach, a tym samym wzmocnić poczucie własnej wartości, opowiedzieli mi Marie-Louise Diekema i Tim Olland, autorzy „Reframe Refugees”, jednego z pięciu zwycięskich projektów w konkursie WDCD Refugee Challenge. Konkurs odbył się w ramach What Design Can Do, międzynarodowej konferencji o dizajnie zaangażowanym społecznie, która na przełomie czerwca i lipca br. odbyła się w Amsterdamie.

Poniżej publikuję tłumaczenie zapisu rozmowy przeprowadzonej w stolicy Holandii tuż po ogłoszeniu wyników konkursu WDCD Refugee Challenge. Aby wysłuchać oryginalnego wywiadu w języku angielskim, obejrzyj nagranie wideo. Jeśli tekst lub film Ci się spodobają, możesz – dosłownie! – postawić mi za nie kawę. Na dole strony znajdziesz przycisk umożliwiający przekazanie mi niewielkiej darowizny, która pomoże mi pracować jako niezależny dziennikarz i bloger.

https://www.youtube.com/watch?v=jT_PxAfMBvM

TrendNomad.comJaki problem próbujecie rozwiązać?
Marie-Louise Diekema: Media głównego nurtu pokazują uchodźców w ten sam sposób. Widzimy ofiary prześladowań znajdujące się w beznadziejnej sytuacji. Fotografowie wysyłani do obozów dla uchodźców z profesjonalnym sprzętem robią zdjęcia, które niczym się od siebie nie różnią.
Tim Olland: O uchodźcach nie mówi się jak o ludziach, lecz jak o przedmiotach, liczbach czy najeźdźcach. Próbujemy zmienić ten wizerunek.

W mediach dominują złe wiadomości, ponieważ takie przyciągają najwięcej uwagi.
M.-L.D.: To prawda. Złe wieści sprzedają się najlepiej.
T.O.: Ja wolę słyszeć dobre wiadomości.
M.-L.D.: Teraz dobre newsy również są na wyciągnięcie ręki. Zarówno dla agencji prasowych, jak i dla każdego człowieka.

Jakie rozwiązanie proponujecie?
T.O.: Media pokazują tylko jedną stronę problemu. Nie kłamią, ale też nie mówią o wszystkim. Chcemy pokazać tę drugą, ludzką stronę uchodźców. Chcemy mówić o relacjach między ludźmi i życiu rodzinnym w obozach.

W obozach dla uchodźców dzieje się wiele dobrych rzeczy, ale media o nich nie mówią.

M.-L.D.: Chcemy pokazać ambicje ludzi mieszkających w obozach dla uchodźców oraz to, jak sobie radzą mimo trudnych warunków życia. Ci ludzie mają swoje uczucia, są tacy jak my. Dlaczego mieliby nam tego nie pokazać?

Czym jest „Reframe Refugees”?
T. O.: „Reframe Refugees” to internetowa biblioteka zdjęć wykonanych i opublikowanych przez samych uchodźców. Chodzi o to, by uchodźcy mogli pokazać swoje życie z własnej perspektywy. Zdjęcia wraz z zapisami opowiadanych historii będą sprzedawane różnym mediom i blogom.

Jak chcecie przekonać uchodźców do korzystania z tej platformy? Czy chodzi wyłącznie o zarabianie pieniędzy?
M.-L.D.: Nie chodzi o pieniądze, ponieważ – co jest przygnębiające – ci ludzie nie mogą niczego zarobić aż do chwili przyznania im statusu uchodźcy. W obozach nie mają się czym zająć. Chcemy dać tym ludziom coś, co wzmocni ich poczucie własnej wartości. Jeśli wykonana przez nich fotografia trafi do mediów, otrzymają o tym powiadomienie. Pomyślą sobie wtedy: „WOW, moje zdjęcie jest w gazecie!”.
T.O.: Popularność mediów społecznościowych dowodzi, że ludzie lubią publikować swoje zdjęcia i opowiadać historie ze swojego życia. A skoro i tak to robią, to można z tego zrobić coś dobrego.

Reframe Refugees platform

Dokąd trafią środki pochodzące ze sprzedaży zdjęć przez stronę internetową?
M.-L.D.: Pieniądze trafią do organizacji charytatywnych pomagających uchodźcom. Media płacące za zdjęcia będą mogły wybrać, do której organizacji trafią przekazywane sumy, a my sprawdzimy, czy środki rzeczywiście są wykorzystywane na pomoc uchodźcom.

Jaki sprzęt muszą mieć uchodźcy, by móc korzystać z platformy Reframe Refugees?
T.O.: 90 proc. uchodźców ma smartfona. Czy istnieje lepszy sposób na poprawę ich wizerunku niż wykorzystanie w mediach zdjęć, które uchodźcy sami wykonali swoimi telefonami?

Czy jakość zdjęć wykonanych telefonem jest wystarczająco wysoka, by móc je wydrukować w prasie? 
T.O.: Parametry obrazu nie są najważniejsze. Liczy się opowiadana historia. Zdjęcie nie musi mieć świetnej rozdzielczości ani ostrości, chodzi o jego treść. Poza tym jakość fotografii wykonywanych aparatami wbudowanymi w nowe smartfony jest wystarczająca do tego, by trafiły do druku.

Ważne są umiejętności fotografa. National Geographic prowadzi szkoły fotografii w europejskich obozach dla uchodźców. Chcemy nawiązać z nimi współpracę i przekonać mieszkających w nich ludzi do tego, by osobiście przyczyniali się do budowy pozytywnego wizerunku uchodźców.

Czy wasz projekt jest skierowany wyłącznie do uchodźców, którzy przybyli tu niedawno? Czy ludzie, którzy są tu np. od dziesięciu lat, również będą mogli korzystać z waszej platformy?
T.O.: Uchodźcy, którzy przybyli tu dekadę temu, również będą mogli opowiadać u nas swoje historie.
M.-L.D.: Być może uchodźcy przebywający tu od dłuższego czasu nadal nie czują się tu tak dobrze, jak powinni. Oni również mogą uczestniczyć w budowie dobrego wizerunku uchodźców w mediach.

Kto będzie miał dostęp do biblioteki zdjęć i będzie mógł kupować fotografie?
M.-L.D.: Naszymi głównymi klientami będą media, ale każda chętna osoba będzie mogła oglądać i kupować zdjęcia.

WDCD Refugee Challenge credits TrendNomad
Marie-Louise Diekema i Tim Olland osobiście odebrali w Amsterdamie nagrodę w konkursie What Design Can Do Refugee Challenge. Fot.: TrendNomad.com

Na co przeznaczycie pieniądze wygrane w konkursie WDCD Refugee Challenge?
M.-L.D.: 10 tys. euro, które właśnie zdobyliśmy, pomoże nam rozpocząć realizację naszego projektu. Potrzebujemy specjalistów, którzy pomogą nam napisać biznesplan i nawiązać nowe kontakty. To naprawdę może się udać.
T.O.: Będziemy pracowali nad prototypem. Musimy też pomyśleć nad tym, jak dotrzeć z informacją o naszej platformie do uchodźców. To kosztuje.
M.-L.D.: Musimy zbudować samą platformę. Będziemy potrzebowali pomocy wielu osób. Jesteśmy otwarci na wszelkie sugestie. Jeśli możesz pomóc, koniecznie się z nami skontaktuj.

Jeśli przychodzą Ci do głowy jakiekolwiek pomysły i możesz pomóc w realizacji projektu „Reframe Refugees”, wyślij mejla bezpośrednio do Marie-Louise Diekemy i Tima Ollanda.

www.whatdesigncando.com

Doceniasz pracę, którą włożyłem w wyjazd na konferencję What Design Can Do do Amsterdamu i przeprowadzenie wywiadu z jednym ze zwycięskich zespołów konkursu WDCD Refugee Challenge? Może chcesz postawić mi za ten materiał symboliczną kawę? Gdziekolwiek jesteś, możesz mi przekazać dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. 

Wszystkie zebrane darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami, których nie znajdziesz w innych mediach.

Polecane artykuły

Swobodna wirtualna rzeczywistość

Najciekawszą nowością zaprezentowaną na targach CES w dziedzinie wirtualnej rzeczywistości nie były ani długo wyczekiwana, rynkowa wersja zaawansowanych gogli Oculus Rift, ani lawina tanich, wykonanych z kartonu lub plastiku zestawów pasujących do różnych modeli smartfonów. Największą niespodzianką był dla mnie prototyp VR-owych gogli doczepionych do tabletu. Czy to zwiastun hybrydowej, cyfrowej prasy?

Zgodnie z oczekiwaniami wirtualna rzeczywistość była jednym z głównych tematów poruszanych na targach CES 2016, które na początku stycznia odbyły się w Las Vegas. Znacznie większa w porównaniu z poprzednim rokiem liczba wystawców związanych z VR-em (producentów gogli i kamer 360, twórców filmów, animacji, udźwiękowienia 3D etc.) świadczy o tym, że w najbliższych miesiącach i latach na rynku będzie przybywało profesjonalnych i amatorskich treści i urządzeń zakładanych na głowę, odcinających użytkownika od otoczenia. Można być pewnym, że VR wkracza na rynek na dobre.

Jak dotąd w mediach pojawiały się informacje o dwóch segmentach VR-owych gogli i dedykowanym im produkcjom. Po pierwsze, bardzo często mówi się o urządzeniach najwyższej klasy, przypisanych obecnie firmom HTC, Sony i wspomnianej Oculus, z zaawansowanymi akcesoriami służącymi do poruszania się po wirtualnej przestrzeni. Po drugie, liczne doniesienia dotyczą najtańszych zestawów do VR-u wykonanych z kartonu czy plastiku, wymagających połączenia ze smartfonem, o bardzo uproszczonym interfejsie użytkownika. W obu kategoriach, poza dwukrotnie wyższą od zapowiadanej ceną detaliczną zestawu Oculus Rift (ostatecznie wynosi ona 599 dol.), większego zaskoczenia w Las Vegas nie było. Pojawiła się za to, choć bez spektakularnej prezentacji, a przez to bez echa w mainstreamowych mediach, trzecia kategoria VR-u. I odmieniła moje wyobrażenia o niedalekiej przyszłości prasy i wirtualnej rzeczywistości.

inVRse zoom credits Trend Nomad
Podczas oglądania VR-owych treści na tablecie dolna część ekranu staje się panelem dotykowym służącym do nawigowania po wirtualnej przestrzeni.

Niemal nikt związany z branżą wirtualnej rzeczywistości nie brał dotąd pod uwagę wyświetlania VR-owych treści na tabletach. Kto chciałby nosić duży, ciężki ekran na głowie? Mimo że na pierwszy rzut oka tablety wydają się bezużyteczne w przypadku łączenia ich z goglami wirtualnej rzeczywistości, to właśnie na tym polu natrafiłem na największą dla mnie niespodziankę. I poczułem, że to początek nowego etapu rozwoju cyfrowej prasy i ebooków.

inVRse David Nelson credits Trend Nomad
David Nelson, menedżer projektów specjalnych w laboratorium MxR Lab (to część Institute for Creative Technologies, założonego w 1999 r. przez amerykańskie wojsko na Uniwersytecie Południowej Kalifornii), gdzie bada się sposoby i technologie poprawiające płynność interakcji człowieka z komputerem. David Nelson, zanim zainteresował się VR-em, był producentem i reżyserem, nagradzanym za filmy długometrażowe i dokumentalne, teledyski i spoty reklamowe. David zajmuje się opowiadaniem historii od ponad 20 lat.

Badacze z laboratorium Mixed Reality (MxR) Lab zaprezentowali na stoisku organizacji IEEE swój pomysł na to, by VR-owych treści nie trzeba było oglądać na mniej lub bardziej zaawansowanych goglach zakładanych na głowę i odcinających użytkownika od otoczenia, lecz można je było oglądać od czasu do czasu przez soczewki doczepione do górnej części tabletu. W tym przypadku treści w formacie wirtualnej rzeczywistości nie są głównym punktem przekazu, lecz stanowią jego uzupełnienie. Czytając tekst na tablecie, wystarczy zbliżyć gogle do oczu, by obejrzeć dodatkową VR-ową wizualizację lub film 360.

Projekt gogli doczepianych do górnej części tabletu nosi nazwę inVRse, a nowy, hybrydowy format łączący tekst, zdjęcia, filmy i dźwięki z VR-owymi animacjami i wideo 360 oraz dotykowy interfejs nazwano swobodną wirtualną rzeczywistością (z ang. casual virtual reality).

Gdy prototyp VR-owych gogli inVRse doczepianych do górnej części tabletu zostanie skomercjalizowany, na rynku mediów pojawi się nowy, hybrydowy format łączący tekst, zdjęcia, dźwięk i filmy 2D z VR-owymi treściami i wideo 360.

Jeśli pomysł opracowany przez zespół MxR Lab przyjmie się na rynku, to VR-owe animacje i filmy 360 trafią m.in. do cyfrowej prasy, e-podręczników czy przewodników turystycznych. Tym samym wirtualna rzeczywistość przestanie być odrębnym doświadczeniem niezależnym od innych mediów, lecz będzie szła w parze ze standardowymi treściami wyświetlanymi na tabletach, do których czytelnicy zdążyli się już przyzwyczaić. To dobra wiadomość zarówno dla wydawców, jak i reklamodawców i odbiorców.

https://www.youtube.com/watch?v=wN35LbpymBw

Aby dowiedzieć się więcej o projekcie inVRse, zachęcam do obejrzenia nagranego na CES-ie wywiadu wideo z Davidem Nelsonem, menedżerem projektów specjalnych w laboratorium MxR Lab. David opowiedział mi m.in. o tym, że w niedalekiej przyszłości wirtualna rzeczywistość stanie się ważną częścią dziennikarstwa, ale jednocześnie zaznaczył, że tylko niektóre treści zostaną przeniesione do świata VR-u. Zdradził również, że komercjalizacja projektu inVRse powinna nastąpić w ciągu roku.

Jeśli masz jakiekolwiek pytania do Davida Nelsona dotyczące projektu inVRse, możesz wysłać do niego mejla na adres dnelson@ict.usc.edu.

Zdjęcia i wywiad wideo: TrendNomad.com

www.mxrlab.com

Spodobał Ci się artykuł? Postaw mi za niego kawę. Możesz przekazać mi dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami.

Polecane artykuły