Archiwa tagu: Tegel Airport

Pięć trendów w technologiach konsumenckich – podsumowanie targów IFA

Tani sprzęt z kategorii internetu rzeczy będzie związany z rozkwitem wielu – już nie takich tanich – usług subskrybowanych online, w tym tych zamawianych za pośrednictwem domowych robotów komunikujących się z nami głosowo. Na targach technologii konsumenckich IFA 2016 wyraźnie było widać to, jakiego typu sprzęt AGD i RTV – mimo że dzisiaj wydaje się on futurystyczny – w ciągu najbliższej dekady może się stać standardem. 

Atrakcyjny cenowo sprzęt domowego użytku podłączony do internetu i związany z nim rozwój biznesów opartych na handlu online i dostawach kurierskich, głosowe komunikowanie się z maszynami, urządzenia zapewniające użytkownikowi poczucie samowystarczalności i akcesoria wirtualnej rzeczywistości wykraczające poza VR-owe gogle – oto pięć trendów z berlińskich targów technologii konsumenckich IFA, które na początku września odbyły się w Berlinie.

 

1. Wysoka cena taniego internetu rzeczy

 

A. – Każde urządzenie, które podłączamy do gniazdka elektrycznego, wkrótce będzie połączone z internetem. Nie będziemy nawet zdawali sobie sprawy z tego, że niektóre sprzęty będą pracowały online – powiedział na konferencji IFA+ Summit, będącej jednym z punktów programu targów IFA, Mikko Hyppönen, Chief Research Officer w firmie F-Secure.

https://www.youtube.com/watch?v=ZxQtW6VwJRk

– Mam na myśli najzwyklejsze domowe urządzenia, takie jak toster czy żarówka. [Producenci] podłączą je do internetu, by zbierać dane o tym, jak często i gdzie użytkowany jest dany sprzęt. [Firmy chcą wiedzieć, do celów marketingowych, np. to], czy więcej osób opieka chleb we wschodnim, czy w zachodnim Berlinie – dodał Mikko Hyppönen.

Nie wszystkie domowe urządzenia podłączone do internetu przyniosą korzyści klientom. Niektóre z nich przyniosą korzyść wyłącznie producentom.

– Dlaczego ktoś chciałby zhakować moją lodówkę? Hakerzy nie są zainteresowani urządzeniem kuchennym, tylko siecią, do której dany sprzęt jest podłączony, ponieważ chcą z niej coś wykraść. Domowe czy biurowe sieci zwykle są dobrze zabezpieczone. Problem zacznie się wtedy, gdy pracownik przyniesie do biura ekspres do kawy IoT i podłączy go do wi-fi. Kawiarka będzie najsłabiej zabezpieczonym elementem lokalnej sieci. W przyszłości będziemy łatali nie tylko oprogramowanie komputerów, smartfonów i tabletów, lecz także żarówek – podsumował Mikko Hyppönen.

 

B. – Z biznesowego punktu widzenia każde urządzenie odcięte od internetu będzie oznaczało dla firmy straconą szansę na zarobienie pieniędzy – powiedział podczas panelu dyskusyjnego pt. „Smart World: Home Appliances” David Cronström (na poniższym filmie pierwszy od prawej), Head of Innovation/Connectivity w firmie Electrolux.

https://www.youtube.com/watch?v=Qnba33cidJY

– Wiele wskazuje na to, że klient, który korzysta z urządzenia IoT, może być dla producenta dwa razy więcej warty od użytkownika sprzętu niepodłączonego do internetu. Jeśli ta teza się potwierdzi, to najprawdopodobniej firmy zaczną oferować domowe urządzenia IoT w znacznie niższych cenach od tych nieinternetowych lub nawet za darmo – powiedział Cyril Brignone (w środku), prezes firmy Arrayent.

 

2. Łączenie produktów z usługami

 

A. Od kilku miesięcy na niektórych rynkach dostępne są pralki zamawiające kończący się detergent do prania czy lodówki połączone z internetowymi sklepami spożywczymi. Teraz z usługami typu home delivery zostają też połączone piekarniki. Nie chodzi jednak o zamawianie posiłków z panelu sterowania urządzenia kuchennego, lecz o programowanie go z poziomu zewnętrznej aplikacji mobilnej będącej internetowym sklepem spożywczym i książką kucharską w jednym.

https://www.youtube.com/watch?v=ko4RWa0BIIE

Na targach IFA firma Bosch ogłosiła podjęcie współpracy z HelloFresh, internetowymi delikatesami oferującymi regularne dostawy świeżej żywności pod wskazany adres. Do składników dostarczonych w określonych proporcjach dołączane są przepisy kulinarne – poza drukowaną wersją są one, oczywiście, dostępne również w aplikacji mobilnej.

Wkrótce przy każdym przepisie wyświetlanym w aplikacji HelloFresh pojawi się przycisk służący do zdalnego zaprogramowania piekarnika marki Bosch jednym kliknięciem. Piekarnik automatycznie nagrzeje się do temperatury dopasowanej do potrawy z wybranego przepisu i będzie ją piekł przez odpowiedni czas.

 

B. Bezpośrednią współpracę z dostawcami usług kurierskich podejmuje koncern motoryzacyjny Daimler, do którego należy marka samochodów Smart. Dr Dieter Zetsche, prezes zarządu koncernu, ogłosił w Berlinie uruchomienie w Niemczech usługi Ready to Drop świadczonej we współpracy z firmą kurierską DHL.

https://www.youtube.com/watch?v=0l-MPF13ELY

Po wybraniu usługi Ready to Drop w sklepie internetowym przesyłka z zamówionymi zakupami zostanie dostarczona przez kuriera DHL do bagażnika naszego zaparkowanego Smarta (lub z niego odebrana w przypadku zwrotu towaru).

Pomyśl o swoim samochodzie jak o mobilnej skrzynce pocztowej – zasugerował dr Dieter Zetsche.

Kurier otworzy drzwi zaparkowanego samochodu przez aplikację przy użyciu jednorazowego kodu. Na początku usługa będzie dostępna w Stuttgarcie, następne w kolejce są Kolonia i Berlin. W przyszłym roku usługa ma też być uruchomiona w samochodach marki Mercedes.

 

3. Domowe roboty z interfejsem głosowym

 

A. Na stoiskach firm Bosch i Siemens należących do Grupy BSH pojawił się prototyp asystenta kuchennego o imieniu Mykie.

mykie-bsh-credits-trendnomad

Mykie ma reagować na komendy głosowe, rozpoznawać głosy domowników i odpowiadać własnym głosem na proste pytania dotyczące m.in. prognozy pogody czy notowań na giełdzie. Oprócz komunikacji werbalnej Mykie wyraża swoje „emocje” animowanymi oczami i ruchem okrągłego wyświetlacza.

https://www.youtube.com/watch?v=S8QYF1vYyXY

Mykie ma przede wszystkim służyć do wygodnego sterowania urządzeniami kuchennymi przy użyciu głosu. Robot ma wiedzieć, na przykład, co znajduje się w podłączonej do systemu lodówce, czy to, jak długo należy piec ciasto znajdujące się w piekarniku.

Ponadto Mykie ma podsuwać domownikom przepisy na potrawy czy wyświetlać filmy z internetowych programów kulinarnych. Jeśli do przyrządzenia danego dania zabraknie jednego czy kilku składników, Mykie zamówi je w sklepie internetowym. Robot zaprogramuje też piekarnik czy parowar zgodnie ze wskazówkami z przepisu.

 

B. Prototyp domowego robota o hipnotyzującym spojrzeniu i głosie zaprezentowała też firma Sony.

Xperia Agent poza funkcjami oferowanymi przez takich głosowych asystentów jak Siri czy Alexa (czyli m.in. sprawdzanie kalendarza i nawiązywanie połączeń telefonicznych) daje możliwość głosowego sterowania telewizorem i domowymi systemami audio (na powyższym filmie widać, jak robot „tańczy” do odtwarzanej przez siebie muzyki), a także, dzięki współpracy z Nestlé Japan, ekspresem do kawy.

Data wprowadzenia na rynek ostatecznych wersji Mykiego i Agenta Sony nie została podana.

 

4. Pozorna samowystarczalność

 

A. HerbGarden firmy Grundig to prototyp urządzenia służącego do domowej uprawy ziół bez użycia pestycydów. 

W HerbGarden znajdują się trzy komory przeznaczone na uprawę zieleniny i oświetlenie LED. Przez mobilną aplikację użytkownik może monitorować i zmieniać poziom wilgotności powietrza wewnątrz urządzenia, sprawdzać poziom napełnienia zbiornika na wodę, a także śledzić przebieg wzrostu roślin czy terminy minionych i przyszłych zbiorów ziół.

 

B. Jakiś czas temu standardem stał się sprzęt, który można zaprogramować z wyprzedzeniem na pracę w nocy, gdy cena energii elektrycznej jest niższa. Teraz na sile przybiera odwrotny trend.

siemens-flexstart-credits-trendnomad

Wraz z rosnącą popularnością domowych instalacji OZE Siemens wprowadza na rynek system FlexStart umożliwiający zaprogramowanie zmywarki, pralki i suszarki do ubrań na rozpoczęcie pracy w dzień, gdy słońce świeci najmocniej i domowe panele solarne produkują najwięcej prądu lub gdy przydomowe turbiny wiatrowe pracują najwydajniej. Wystarczy wybrać w aplikacji najpóźniejszą godzinę, na którą naczynia czy ubrania mają być czyste i suche, a urządzenia same rozpoczną pracę w odpowiednim czasie.

Jeśli w wybranym przedziale godzinowym domowa instalacja OZE nie wytworzy takiej ilości energii elektrycznej, która jest potrzebna do zasilenia zaprogramowanych urządzeń, system pobierze brakującą ilość energii z tradycyjnej sieci.

 

C. W trend dążenia do samowystarczalności wpisuje się też Lifepack, plecak zaprojektowany z myślą o cyfrowych nomadach.

lifepack-adrian-solgaard-credits-trendnomad

Poza systemem linek i kłódek zabezpieczających plecak przed kradzieżą Lifepack został wyposażony w Solarbank pełniący trzy funkcje: przenośnego banku energii, panelu słonecznego i bezprzewodowego głośnika. Powerbank pozwala na sześciokrotne naładowanie smartfona lub słuchanie muzyki przez 96 godzin. Podczas czterogodzinnej ekspozycji na słońce panel słoneczny wytwarza tyle energii, ile potrzeba jej do jednokrotnego naładowania telefonu.

 

5. Wirtualna rzeczywistość to nie tylko gogle

 

A. Podczas targów IFA odbyło się ogłoszenie listy zwycięzców i wręczenie nagród w konkursie UX Design Awards. Główną, złotą nagrodę zdobył tu produkt ICAROS.

ICAROS to przyrząd do ćwiczeń i gier w jednym przeznaczony dla użytkowników gogli wirtualnej rzeczywistości. Służy on do jednoczesnego trenowania mięśni i zmysłu równowagi. Użytkownik całym swoim ciałem kontroluje trasę wirtualnego lotu czy nurkowania oglądaną na goglach wirtualnej rzeczywistości.

 

B. Wirtualna rzeczywistość to jednak nie tylko obraz. W tym formacie równie ważny jest dźwięk 3D.

sennheiser-ambeo-credits-trendnomad

Mikrofon AMBEO VR Mic firmy Sennheiser zaprojektowano we współpracy z samymi producentami VR-owych treści, z myślą o profesjonalnych produkcjach w formatach wirtualnej rzeczywistości i filmie 360. Specjalny ambisoniczny mikrofon składający się z czterech główek ułożonych w formę ostrosłupa trójkątnego rejestruje dźwięk w 360 stopniach z jednego punktu w przestrzeni.

 

C. Na polu amatorskiego sprzętu wideo z kategorii 360 wyróżniła się kamera Insta360.

insta360-credits-trendnomad

Insta360 to pierwsza na świecie kamera HD służąca do zapisywania zdjęć 360 oraz nagrywania i transmitowania na żywo w mediach społecznościowych wideo 360 bezpośrednio z iPhone’a. Kamery Insta360 można też używać bez smartfona jako urządzenia przymocowanego do roweru, kasku, drona czy selfie sticka. Opakowanie kamery służy za kartonowe gogle wirtualnej rzeczywistości.

 

Wniosek po targach IFA 2016

Po wysłuchaniu wyżej zacytowanych i wielu innych wypowiedzi ekspertów biorących udział w IFA Keynotes i konferencji IFA+ Summit oraz odwiedzeniu setek stoisk wystawowych nasuwa się następujący wniosek: w latach 20. XXI w. domowy sprzęt offline, który nie będzie generował żadnych danych o użytkowniku, nie będzie go nasłuchiwał ani nie uzależni go od ponawiania zakupów w internetowych sklepach subskrypcyjnych z dostawą pod wskazany adres (czyli nie przyniesie stałych dochodów dostawcy usług ani producentowi sprzętu), stanie się pożądanym dobrem luksusowym.

Zdjęcia i filmy: TrendNomad.com. Więcej zdjęć i filmów z targów IFA 2016 można znaleźć na moim koncie na Instagramie.

Doceniasz pracę, którą włożyłem w przygotowanie tekstu, zdjęć i filmów o trendach w nowych technologiach, które pojawiły się na berlińskich targach IFA 2016? Może chcesz postawić mi za ten materiał symboliczną kawę? Gdziekolwiek jesteś, możesz mi przekazać dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. 

Wszystkie zebrane darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami, których nie znajdziesz w innych mediach.

Polecane artykuły

Druk, czip, klik

Zbliżeniowe bilety komunikacji miejskiej czy bezstykowe karty płatnicze to standard, do którego szybko się przyzwyczailiśmy. W ciągu kilku lat równie powszechne mogą się stać drukowane czasopisma z czipami NFC ukrytymi w papierowych okładkach czy stronach reklamowych, a także książki, opakowania produktów, etykiety, metki, ulotki, wizytówki i zaproszenia z miniaturową elektroniką, zacierające granicę między tradycyjnymi, materialnymi nośnikami informacji a światem online.

Arjowiggins Creative Papers, jeden z największych na świecie producentów papieru wysokiej jakości i opakowań dóbr luksusowych, burzy mur dzielący media drukowane i ich internetowe odpowiedniki, wprowadzając na rynek papier PowerCoat Alive. Każdy arkusz tego papieru zawiera elastyczny układ elektroniczny RFID łączący się ze smartfonami i tabletami wyposażonymi w technologię Near Field Communication. Po zbliżeniu urządzenia mobilnego do papieru PowerCoat Alive na ekranie wyświetlą się dane przechowywane w miniaturowym czipie.

W odróżnieniu od kodów QR będących jedynie linkami do zewnętrznych treści technologia NFC umożliwia przechowywanie danych w mikroczipie ukrytym w papierze oraz zbliżeniowe przekazywanie tych informacji do urządzeń mobilnych bez potrzeby instalowania dodatkowych aplikacji.

Każdy arkusz PowerCoat Alive składa się z kilku warstw. Wewnątrz znajduje się papier PowerCoat XD zawierający elastyczną antenę – obwód ten jest drukowany przy użyciu atramentu zawierającego srebro – i mikroczip. Zewnętrzne warstwy to już typowy papier wysokiej jakości, który można wybrać z próbnika firmy Arjowiggins.

PowerCoat Alive papers credits TrendNomad
Część próbnika zewnętrznych warstw „cyfrowego papieru” PowerCoat Alive. Fot. TrendNomad.com

Papier PowerCoat Alive można zadrukowywać i wykańczać tak samo jak standardowy papier (z wyjątkiem tego, że w miejscach, w których znajdują się antena i czip, nie można wytłaczać wzorów ani umieszczać pieczątek). Arkusze otrzymane od producenta są gotowe do zadruku w technologii cyfrowej, offsecie, sitodruku i fleksodruku. W przypadku druku wypukłego (termodruku) zalecane jest przeprowadzenie testów na próbkach. Arkuszy PowerCoat Alive można też używać w atramentowych i laserowych drukarkach biurowych, o ile są one przystosowane do pracy na papierze o grubości od 170 do 420 µm.

Z uwagi na to, że układ elektroniczny ukryty w arkuszu jest niewidoczny, firma Arjowiggins zaleca nadrukowywanie na papierze symbolu NFC i ikony wskazującej miejsce znajdowania się czipa.

Papier PowerCoat Alive można zszywać i tworzyć z niego czasopisma i książki (o ile tylko elektronika nie znajduje się przy krawędziach arkuszy). Oczywiście opisywany papier nadaje się do recyklingu, można go też podrzeć czy spalić tak jak zwykłe kartki.

Standardowy czip NFC pracujący w częstotliwości 13,56 MHz jest kompatybilny z wieloma urządzeniami mobilnymi opartymi na systemach Android i Windows (urządzenia marki Apple mają zablokowaną tę funkcję). Układ elektroniczny ukryty w papierze nie jest wyposażony w baterię – do komunikacji wystarczy niewielka ilość energii elektrycznej wytwarzanej z pola magnetycznego emitowanego przez zbliżane urządzenie mobilne.

Do wymiany danych między czipem a smartfonem czy tabletem dochodzi przy odległości nieprzekraczającej dwóch centymetrów. Aby uniknąć wystąpienia zakłóceń, papier nie może się znajdować na metalowej powierzchni ani być zanurzony w płynie. Przy właściwym przechowywaniu (elektroniki nie można ściskać) układ elektroniczny działa przez ponad pięć lat.

 

Przykłady zastosowań

1. Opakowania, etykiety, metki

„Cyfrowy papier” zastosowany w opakowaniach, etykietach i metkach umożliwia klientom używającym kompatybilnych smartfonów i tabletów sprawdzenie dodatkowych informacji o produkcie oglądanym w sklepie, upewnianie się, czy towar jest oryginalny, otrzymywanie zniżek na zakupy, rejestrowanie produktów w programach lojalnościowych czy szybki dostęp do internetowej instrukcji dotyczącej montażu czy użytkowania produktu.

https://www.youtube.com/watch?v=gXTiC-ya5sE

Jedną z pierwszych firm na świecie wprowadzających na rynek opakowania z technologią NFC jest polska firma kosmetyczna Alba1913. Powyżej można zobaczyć spot reklamujący opakowania Scan Me.

2. Ponawianie zakupu

PowerCoat Alive champagne

Czip NFC ukryty w opakowaniu (np. w etykiecie słoika z kosmetykiem czy butelki oliwy z oliwek) może być odnośnikiem do sklepu internetowego. Klient może złożyć zamówienie w momencie, w którym zda sobie sprawę z tego, że kończy się zawartość używanego opakowania i przyszedł czas na ponowienie zakupu.

3. Media drukowane

PowerCoat Alive magazine ad

Elektronika ukryta w okładkach czy stronach reklamowych może być odnośnikiem do dodatkowych treści o promowanym produkcie czy usłudze, linkiem do kuponów zniżkowych czy bezpośrednim łączem do sklepu internetowego.

4. Wizytówki

PowerCoat Alive business card

Osoby, które otrzymają wizytówkę z czipem NFC, mogą natychmiast zapisać dane kontaktowe nowo poznanej osoby w pamięci swojego telefonu. Wystarczy zbliżyć smartfona do takiego arkusza.

5. Bilety i zaproszenia na wydarzenia

PowerCoat Alive festival ticket

Klienci i goście mogą zapisać szczegóły dotyczące wydarzeń, na które się wybierają, w cyfrowym kalendarzu bez żmudnego przepisywania tekstu. Aby to zrobić, wystarczy zbliżyć telefon do papierowego arkusza z zaprogramowanym czipem.

6. Źródło danych

PowerCoat Alive invitation credits TrendNomad
Fot. TrendNomad.com

Papier i opakowania z wbudowanymi układami elektronicznymi są ciekawe nie tylko ze względu na dostarczanie informacji klientom w miejscach zakupu i konsumpcji czy ułatwianie im ponawiania zakupów w sklepach internetowych. Przede wszystkim mogą być one źródłem ogromnej ilości cennych danych dla producentów i marketingowców. Biznes zyska dzięki temu rozwiązaniu dostęp do bieżących informacji o skuteczności kampanii reklamowych prowadzonych w mediach drukowanych, zachowaniach i preferencjach swoich klientów czy miejscach wykorzystywania oznakowanych produktów.

 

Aby dowiedzieć się więcej o papierze PowerCoat Alive, obejrzyj wywiad wideo nagrany w części wystawowej konferencji IDTechEx, która pod koniec kwietnia br. odbyła się w Berlinie.

https://www.youtube.com/watch?v=G1TC23g7q_8

Jeśli chcesz zadać dodatkowe pytania bohaterowi wywiadu dotyczące papieru PowerCoat Alive, możesz je wysłać mejlem na adres mark.heise@arjowiggins.com. Mark Heise jest inżynierem pracującym w Stanach Zjednoczonych, ale chętnie odpowie na wszystkie wiadomości i udostępni dane kontaktowe do osób odpowiedzialnych za sprzedaż papieru PowerCoat Alive w różnych regionach świata.

www.powercoatpaper.com

Spodobał Ci się artykuł? Może chcesz postawić mi za niego kawę? Gdziekolwiek jesteś, możesz mi przekazać dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie zebrane darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami, których nie znajdziesz w innych mediach.

Polecane artykuły

W punkt

Dobra wiadomość dla zapracowanych i często podróżujących właścicieli zwierząt, którzy chcieliby, by ich koty i psy miały więcej okazji do zabawy, gdy przebywają same w domu: na rynku pojawiło się urządzenie Petcube Camera, które umożliwia obserwowanie domowych zwierząt i bawienie się z nimi bez względu na to, gdzie w danym momencie znajduje się ich właściciel.

Petcube Camera to przede wszystkim niewielka, szerokokątna kamera, która po podłączeniu do wi-fi umożliwia oglądanie na żywo obrazu z domu w jakości HD na smartfonie z zainstalowaną aplikacją Petcube z każdego miejsca na świecie i w dowolnym czasie. Urządzenie i mobilna aplikacja umożliwiają nie tylko obserwowanie zwierząt, lecz także – dzięki wbudowanym głośnikowi i mikrofonowi – mówienie do nich i słyszenie ich. Ale to nadal nie wszystko.

https://www.youtube.com/watch?v=B6A5AnPFrMw

Jedną z najważniejszych funkcji Petcube Camera jest zdalna zabawa z kotem lub psem z wykorzystaniem wbudowanego w urządzenie lasera (jak wiadomo, zwierzęta uwielbiają ganiać za poruszającym się punktem) sterowanego przez mobilną aplikację.

Dzięki urządzeniu Petcube Camera właściciele psów i kotów mogą być o nie spokojni i się z nimi bawić nawet wtedy, gdy zwierzęta przebywają same w domu.

To, jak działa Petcube Camera, wyjaśnia Andrey Klen, dyrektor ds. operacyjnych firmy Petcube, w wywiadzie udzielonym TrendNomad.com. Zachęcam do obejrzenia nagrania.

https://www.youtube.com/watch?v=Ab_S6UOeVqA

Podczas zdalnego obserwowania zwierząt i bawienia się z nimi właściciele mogą robić im zdjęcia i od razu publikować fotografie wykonane kamerą Petcube w mediach społecznościowych. Można również udzielić dostępu do streamingu członkom swojej rodziny, przyjaciołom i wybranej społeczności, wskazując jeden z trzech poziomów prywatności.

https://www.youtube.com/watch?v=BvuxBFlaRMU

Najważniejszą cechą opisywanej kamery jest jednak to, że nawet te osoby, które nie mają psa ani kota czy swojego urządzenia Petcube, mogą obserwować zwierzęta przebywające w schroniskach w różnych miejscach na świecie i bawić się z nimi. Wystarczy pobrać bezpłatną aplikację na urządzenie mobilne działające na systemie iOS lub Android, założyć darmowe konto i rozpocząć zdalną zabawę ze zwierzętami, sterując laserowym wskaźnikiem. Jeśli któregoś zwierzaka pokochamy wyjątkowo mocno, możemy skontaktować się z danym schroniskiem i zaadoptować wybranego psa czy kota.

Petcube_Camera_Android

Realizację projektu Petcube Camera sfinansowano ze środków zgromadzonych w kampanii crowdfundingowej przeprowadzonej z sukcesem w 2013 r. Celem założycieli było 100 tys. dol., a zebrano aż 251 tys. dol. Pierwsze dostawy zrealizowano w grudniu 2014 r. W 2015 r. Petcube Camera weszła do sprzedaży w największych sieciach handlowych w Stanach Zjednoczonych oraz trafiła na rynki krajów Unii Europejskiej.

Petcube Camera IFA credits Trend Nomad
Andrey Klen, dyrektor ds. operacyjnych w firmie Petcube. Andreya poznałem na targach elektroniki konsumenckiej IFA 2015 w Berlinie. Fot.: Trend Nomad

Siedziba firmy Petcube znajduje się w San Francisco, jej biura mieszczą się w Kijowie, a produkcja odbywa się w Shenzhen. Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące Petcube Camera, możesz je przesłać bezpośrednio do Andreya Klena, dyrektora ds. operacyjnych w firmie Petcube, na adres klen@petcube.com.

www.petcube.com

Spodobał Ci się artykuł? Postaw mi za niego kawę. Możesz przekazać mi dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami.

Polecane artykuły

(Wy)świetlana przyszłość

Nowe generacje sprzętów kuchennych nie będą się różniły od swoich poprzedników wyłącznie stylizacją czy danymi dotyczącymi zużycia energii elektrycznej i wody. Sądząc po rozwiązaniu zaproponowanym przez firmę Grundig, ich główną cechą będzie wspólny, wirtualny panel sterowania działający w oparciu o rzutnik i czujniki rozpoznające gesty.

Czy gałki i przyciski służące do sterowania sprzętami kuchennymi są zbędne? Po obejrzeniu prototypu systemu Grundig VUX – to skrót od słów Virtual User eXperience – łatwo nabrać przekonania, że odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. I wcale nie chodzi o zdalne sterowanie urządzeniami za pomocą smartfona. System sterowania Grundig VUX zintegrowany z okapem, płytą grzejną i zmywarką nie opiera się na materialnych pokrętłach ani mobilnej aplikacji, lecz na projektorze wyświetlającym na blacie i kuchence wirtualny, elastyczny panel sterowania, a także rozpoznającym gesty użytkownika.

Grundig VUX control panel credits Trend Nomad
System VUX wyświetla cyfrowe przyciski tylko wtedy, gdy użytkownik ich potrzebuje. Dzięki zastosowaniu takiego rozwiązania powierzchnie sprzętów kuchennych pozostają gładkie, więc łatwo utrzymać je w czystości. Fot.: Trend Nomad

Miniaturowy rzutnik zainstalowany w okapie wyświetla panel sterowania płyty kuchennej, zmywarki i okapu na powierzchni kuchenki i tuż obok niej. Wirtualne przyciski mają przypisane takie same funkcje jak ich materialne odpowiedniki – umożliwiają włączanie i wyłączanie urządzeń, wybieranie programów pracy, zmianę temperatury czy czasu gotowania. Wyświetlany interface można porównać do aplikacji widocznej na dotykowym ekranie smartfona, z tą różnicą, że w przypadku systemu VUX do rozpoznawania komend wykonywanych gestami służy projektor.

W odróżnieniu od stałych, materialnych pokręteł i przycisków cały wirtualny panel sterowania można przesuwać, zwalniając powierzchnię potrzebną na przygotowanie posiłku czy odstawienie garnka. Dzieje się to automatycznie: wystarczy postawić naczynie na wyświetlony przycisk, by ten ostatni przeniósł się do wolnej strefy.

Na wykonanym przeze mnie, niżej zamieszczonym nagraniu jeden z członków zespołu Arçelik SW Innovation Centre pracującego nad VUX-em – software developer Pedro Batista – wyjaśnia, jak działa nowy system firmy Grundig.

https://www.youtube.com/watch?v=c4ARgQ3Xyqg

System VUX wyświetla na powierzchni płyty indukcyjnej siatkę składającą się z ośmiu prostokątów. Garnków nie trzeba stawiać w ściśle określonych miejscach – wystarczy je umieścić w granicach jednego z dwóch największych prostokątów. Pola indukcyjne dopasują się do naczyń. Ponadto system rozpozna, gdy na kuchence znajdzie się inny przedmiot niż garnek czy patelnia, i ze względów bezpieczeństwa natychmiast wyłączy działanie indukcji w odpowiedniej części płyty.

Grundig VUX baby cam and phone credits Trend Nomad
Poza panelem sterowania sprzętami kuchennymi system VUX może również wyświetlać obraz pochodzący z kamery zainstalowanej w pokoju dziecięcym oraz powiadomienia o przychodzących połączeniach. Fot.: Trend Nomad

System VUX można także połączyć z kamerą zainstalowaną w pokoju dziecięcym. Dzięki temu podczas przygotowywania posiłków rodzic czy opiekun może obserwować dziecko znajdujące się w innej części domu. Z kolei po połączeniu smartfona z systemem VUX przez Bluetooth rzutnik wyświetla powiadomienia o przychodzących połączeniach i przyciski umożliwiające ich odebranie lub odrzucenie bez sięgania po smartfona. Mikrofon i głośnik wbudowano w okap.

Grundig VUX credits Trend Nomad
Prototyp systemu Grundig VUX został zaprezentowany na targach IFA 2015, które odbyły się w Berlinie w dniach od 4 do 9 września 2015 r. Fot.: Trend Nomad

VUX to znacznie więcej niż spektakularny prototyp systemu kuchennego stworzony w celu przyciągnięcia uwagi mediów i budowy wizerunku marki. System składający się z okapu, płyty kuchennej i zmywarki niedługo stanie się prawdziwym produktem – do sprzedaży ma trafić w drugiej połowie 2016 r.

PS Moim zdaniem ostateczna, konsumencka wersja okapu powinna zostać wzbogacona o  kamerę internetową służącą do monitorowania domu, uruchamianą zdalnie przez smartfona (ze względów bezpieczeństwa, tylko takiego z wbudowanym czytnikiem linii papilarnych).

www.grundig.de

Spodobał Ci się artykuł? Postaw mi za niego kawę. Możesz przekazać mi dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami.

Polecane artykuły

Chodzą słuchy

O ile wejście na rynek w 2016 r. gogli wirtualnej rzeczywistości takich jak Rift firmy Oculus może poważnie wpłynąć m.in. na kinematografię i branżę gier wideo, o tyle inteligentne słuchawki z czujnikami ruchu takie jak 3D Sound One mogą wywołać zamieszanie wśród producentów sprzętu audio i zaowocować pojawieniem się formatu dźwięku przestrzennego w muzycznych serwisach streamingowych.

Obecnie nagrań dźwięku przestrzennego – takiego, który dobiega z kilku lub kilkunastu rozproszonych źródeł – słuchamy w kinie lub w mieszkaniu, odtwarzając płytę DVD lub Blu-ray czy włączając plik z komputera na zestawie kina domowego złożonego z sześciu lub ośmiu głośników. Gracze używają do tego celu także wielokanałowych słuchawek, ale to rozwiązanie ma jedną poważną wadę: kierunek patrzenia ani ruchy głowy użytkownika nie mają wpływu na słyszane dźwięki. Wraz z pojawieniem się 3D Sound One – pierwszych inteligentnych słuchawek wielokanałowych wyposażonych w czujnik ruchu – właśnie się to zmieniło.

https://www.youtube.com/watch?v=JSUpprqd2QQ

Słuchawki 3D Sound One wprowadzone na rynek przez francuską firmę 3D Sound Labs są znacznie bardziej zaawansowanym sprzętem audio od klasycznych słuchawek stereo. Można je postrzegać jako osobisty, zakładany na głowę zestaw kina domowego 7.1 wyposażony w czujnik ruchu. Gdy użytkownik porusza głową, słyszy, jak nasilają się lub wyciszają dźwięki dochodzące z różnych kierunków. Czujnik wykrywa nawet najdelikatniejsze ruchy głowy i na ich podstawie określa, które dźwięki i z jakim natężeniem docierają do użytkownika.

Poza zdjęciami i filmami zarejestrowanymi w technologii 360° dźwięk przestrzenny odgrywa kluczową rolę podczas zanurzania się w cyfrowym świecie.

Osoba słuchająca nagrania 360° na słuchawkach 3D Sound One ma wrażenie, że odtwarzane dźwięki dobiegają do niej ze źródeł położonych w różnych odległościach i z różnych kierunków. Doświadczenie do złudzenia przypomina słuchanie naturalnego dźwięku przestrzennego w rzeczywistym świecie, w którym człowiek zawsze może określić, z której strony dobiegają do niego słyszane dźwięki. Słuchawki 3D Sound One zapewniają to samo wrażenie.

3D Sound One VR
3D Sound Labs prowadzi rozmowy o podjęciu współpracy z producentami gogli wirtualnej rzeczywistości.

Obecnie słuchawek 3D Sound One można używać do gier, oglądania filmów i słuchania muzyki. Sterowniki generujące wirtualną kartę dźwiękową 7.1 można pobrać na Windowsa 8.1 i 10, a aplikację mobilną 3D Audio Player można ściągnąć na iPhone’a z App Store’a. Pliki audio i wideo dodaje się do biblioteki przez iTunesa – program czyta większość popularnych dzisiaj formatów. Aplikacji wykorzystujących technologię opracowaną przez 3D Sound Labs zacznie przybywać, jak tylko francuska firma udostępni pakiet SDK deweloperom.

3D Sound One Zoom

Nad lewą słuchawką znajduje się czujnik ruchu złożony z żyroskopu, akcelerometru i magnetometru. Dźwięk płynie z komputera, smartfona czy tabletu do słuchawek przewodowo, a dane dotyczące pozycji i ruchów głowy użytkownika są przesyłane przez Bluetooth Smart. Naładowana do pełna bateria wystarcza na 18 godzin pracy.

Liczba kanałów rośnie. Aby oglądać w domu filmy udźwiękowione w kinowej jakości, oczywiście nie będzie trzeba instalować u siebie 64 głośników. W pełni przestrzenny dźwięk popłynie ze słuchawek.

Miałem okazję przetestować słuchawki 3D Sound One na targach IFA, które odbyły się w Berlinie w dniach od 4 do 9 września br. Pierwsze wrażenie było powalające. Niestety, robiąc research na temat słuchawek po zakończeniu wydarzenia, znalazłem wiele skarg pochodzących od osób, które wsparły kampanię crowdfundingową słuchawek – wówczas nosiły nazwę NEOH – na temat niskiej jakości wykonania właśnie dostarczanych urządzeń. Słuchawki podobno łamią się zaledwie po kilku dniach użytkowania. Mam nadzieję, że problem zostanie szybko rozwiązany, wadliwe urządzenia będą wymienione na nowe, a druga generacja słuchawek będzie wolna od niedociągnięć. Mimo poważnej wpadki mocno trzymam kciuki za firmę 3D Sound Labs. Moim zdaniem słuchawki przestrzenne wyposażone w czujnik ruchu mają potencjał do uszczknięcia sporego udziału w rynku urządzeń audio i wywołania istotnych zmian w branży rozrywkowej.

3D Sound Labs Maxime Sabahec credits Trend Nomad
Maxime Sabahec, jeden z członków zespołu 3D Sound Labs, na targach IFA. Fot.: Trend Nomad

Firma 3D Sound Labs została założona w styczniu 2014 r. przez przedsiębiorcę Dimitriego Singera, eksperta w dziedzinie elektroniki konsumenckiej Xaviera Bonjoura (pracował dla takich firm, jak: Technicolor, LG, Philips; mój wywiad wideo z Xavierem znajduje się na początku tego artykułu) oraz inżyniera i badacza z uczelni Supelec Renauda Séguiera. Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące słuchawek 3D Sound One, możesz je wysłać mejlem na adres Xaviera Bonjoura: x.bonjour@3dsoundlabs.com.

www.3dsoundlabs.com

Spodobał Ci się artykuł? Postaw mi za niego kawę. Możesz przekazać mi dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami.

Polecane artykuły

Efekt kuli

Po berlińskich targach elektroniki konsumenckiej IFA nikt nie powinien mieć już najmniejszych wątpliwości co do tego, że fotografia sferyczna wchodzi do głównego nurtu. W tym i w przyszłym roku do sklepów trafi wiele przystępnych cenowo aparatów wykonujących zdjęcia w 360 stopniach w poziomie i 180 lub 360 w pionie. Jednak sprzęt, którym można rzucać (!), który wykonuje zdjęcia 360×360 i który ma rozdzielczość przekraczającą 100 megapikseli, jest tylko jeden.

Fotografię sferyczną można wykonać smartfonem z dedykowaną do tego aplikacją łączącą wykonane po sobie zdjęcia. Takie rozwiązanie jest jednak czasochłonne i sprawdza się jedynie w sytuacjach, w których żaden obiekt znajdujący się w polu widzenia kamery nie porusza się przez kilkanaście sekund. W innym przypadku po połączeniu fotografii te obiekty, które znajdowały się w ruchu, będą rozmazane.

Panono Jonas Pfeil

Kiedy kilka lat temu Jonas Pfeil, absolwent inżynierii komputerowej na Uniwersytecie Technicznym w Berlinie, był na wakacjach, przyszła mu do głowy myśl, że tworzenie panoramicznych zdjęć nie powinno się wiązać z wykonywaniem wielu pojedynczych fotografii i długotrwałym łączeniem ich na smartfonie czy komputerze. Jonas pomyślał, że najlepiej sprawdzałaby się automatyczna, kulista kamera, którą można by było podrzucać. Na samym pomyśle czy projekcie się nie skończyło. Przez kilka ostatnich lat Jonas wraz ze swoim zespołem pracował nad wcieleniem tej idei w życie. Teraz, po przeprowadzeniu dwóch udanych kampanii crowdfundingowych, kamera sferyczna o nazwie Panono jest gotowa do podbicia rynków na całym świecie.

Panono 3

Aktualna wersja kamery – model Panono Explorer (na zdjęciu po prawej) – to małe kuliste urządzenie o wielkości porównywalnej do grejpfruta. Zainstalowano w nim 36 obiektywów fotograficznych. Wszystkie wykonują zdjęcie w tym samym momencie. Po automatycznym połączeniu ich przez oprogramowanie działające w chmurze powstaje w pełni sferyczna – 360 na 360 stopni – fotografia o rozdzielczości 108 megapikseli.

Kliknij play na poniższym filmie i zobacz krótki wywiad, który przeprowadziłem z Jonasem Pfeilem na targach IFA 2015.

https://www.youtube.com/watch?v=jyv–0KUsEQ

Podrzucona kamera wykonuje zdjęcie sferyczne w momencie, kiedy znajduje się w najwyżej położonym punkcie swojego krótkiego lotu, ułamek sekundy przed tym, jak zacznie opadać. Oprócz automatycznego trybu działania Panono można też umieszczać na selfie-sticku czy statywie. W tym ostatnim przypadku migawki wyzwala się zdalnie przy użyciu mobilnej aplikacji zainstalowanej na smartfonie. Łączność odbywa się przez wi-fi.

https://www.youtube.com/watch?v=ETN58n5A-Gw

Gotowe zdjęcia sferyczne można oglądać w aplikacji na urządzeniu mobilnym oraz w przeglądarce na komputerze na koncie założonym na stronie Panono.com. W tym pierwszym przypadku widz przesuwa obraz, poruszając smartfonem w różnych kierunkach, bez dotykania ekranu.

Podrzucona kamera Panono wykonuje zdjęcie 360×360 w momencie, kiedy znajduje się w najwyżej położonym punkcie swojego lotu, ułamek sekundy przed tym, jak zacznie opadać.

Kliknij tutaj, aby wyświetlić w nowej karcie przeglądarki na swoim komputerze jedno ze zdjęć sferycznych wykonanych kamerą Panono. Na fotografii zobaczysz królową Anglii wizytującą Uniwersytet Techniczny w Berlinie. Wydarzenie odbyło się w czerwcu br. z okazji pięćdziesięciolecia cyklu „Wykładów królowej”. Panono było jednym z dwóch projektów zaprezentowanych podczas tego eventu.

Panono zoom

Pierwsze wersje modelu Panono Explorer były testowane w działach marketingu takich gigantów jak BMW (na targach Auto China 2014 w Pekinie) czy Lufthansa, a także przez przedstawicieli takich organizacji jak World Wide Fund For Nature (WWF Germany).

Panono group

W 2014 r. w zbiórce przeprowadzonej na Indiegogo Panono zebrało 1,25 mln dol. Kolejne finansowe wsparcie w wysokości 1,6 mln euro osiągnięto dzięki kampanii, która odbyła się w serwisie Companisto.com. Na wrzesień br. przewidziane są pierwsze dostawy urządzenia do crowdfundingowych sponsorów. W tym samym czasie do sprzedaży trafi tysiąc sztuk kamer w cenie 1499 dol. Oferta cieszy się zainteresowaniem nie tylko fotografów i technologicznych geeków, lecz także przedstawicieli sieci hoteli i agencji nieruchomości, którym zależy na umieszczeniu wysokiej jakości fotografii oferowanych apartamentów na swoich stronach internetowych.

Panono founders
Panono GmbH zostało założone w 2012 r. przez (od lewej) Qian Qina, Jonasa Pfeila i Björna Bollensdorffa. Siedziba firmy znajduje się w Berlinie.

Gdy produkcja seryjna Panono ruszy pełną parą, cena detaliczna aparatu ma spaść do poziomu 599 dol. Mimo znacznej różnicy w cenie urządzenie zachowa wszystkie parametry modelu Explorer Edition, a nawet zyska lepszą ochronę przed uszkodzeniami w razie upadku sprzętu na twardą powierzchnię.

Panono Jonas Pfeil credits Trend Nomad
Jonas Pfeil na targach IFA. Fot.: Trend Nomad

Jonasa Pfeila poznałem podczas targów elektroniki konsumenckiej IFA, które od 4 do 9 września odbywały się w Berlinie. Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące aparatu Panono, możesz je przesłać bezpośrednio do Jonasa na adres jp@panono.com.

www.panono.com

Spodobał Ci się artykuł? Postaw mi za niego kawę. Możesz przekazać mi dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami.

Polecane artykuły

Era postekranowa

Mimo pojawiania się rozmaitych, coraz to nowszych czujników większość interfejsów użytkownika nadal faworyzuje zmysł wzroku i opiera się na grafice. Aby zapalić inteligentną żarówkę, zmienić piosenkę w serwisie streamingowym czy wysłać wiadomość, smartfon wymaga pełnej uwagi wzrokowej. Czy są szanse na to, by w następnej dekadzie to się zmieniło?

O (niezbyt odległej) przyszłości interfejsów użytkownika rozmawiałem podczas festiwalu DMY 2015 z Tobiasem Eichenwaldem, prezesem i współzałożycielem berlińskiego start-upu Senic. Tobias wraz z zespołem skupiają się na projektowaniu tego, jak ludzie komunikują się z maszynami. Ich celem jest stworzenie naturalnego i płynnego w użyciu interfejsu, wolnego od ograniczeń wynikających z właściwości ekranów dotykowych.

Senic Nuimo credits Trend Nomad
(od lewej) Tobias Eichenwald i Felix Christmann, dwóch z trzech założycieli firmy Senic. Fot.: Trend Nomad

Na jakim etapie rozwoju interfejsów użytkownika obecnie się znajdujemy?
Tobias Eichenwald: W historii rozwoju UI można wyróżnić dwie kluczowe zmiany. Pierwszą było pojawienie się w latach 80. komputera osobistego. Drugi przełom nastąpił w pierwszym dziesięcioleciu XXI w. wraz z wejściem na rynek smartfonów z dotykowymi ekranami. Cyfryzacji uległy narzędzia pracy, komunikacja i rozrywka. Obecnie aplikacje mobilne zastępują takie fizyczne przedmioty jak włączniki światła czy pokrętła głośników. W rezultacie ludzie spędzają coraz więcej czasu, wpatrując się w ekrany smartfonów. Prawda jest jednak taka, że nikt nie lubi przewijać kilku aplikacji tylko po to, by włączyć światło. Ta operacja jest zbyt skomplikowana: trzeba znaleźć i podnieść telefon, odblokować go, odszukać i uruchomić konkretną aplikację, i dopiero wtedy wybrać odpowiednią funkcję. To zbyt długo trwa w porównaniu do obsługi zwykłego włącznika światła. Poza tym w domu mieszkają nie tylko 20- czy 30-latkowie, biegle posługujący się nowymi technologiami.

Spróbuj włączyć mobilną aplikację i używać jej z zamkniętymi oczami – nic dobrego z tego nie wyniknie. Interfejsy w erze postekranowej będą przypominały te znane z urządzeń wykorzystujących tradycyjne rozwiązania techniczne.

Jak długo będziemy musieli czekać na kolejną znaczącą zmianę w projektowaniu interfejsów użytkownika?
Przejście od scentralizowanego, graficznego UI faworyzującego zmysł wzroku na rzecz wszechobecnych, wyspecjalizowanych interfejsów czai się za rogiem. W ciągu najbliższych 15 lat przestaniemy używać wyłącznie centralnych urządzeń takich jak smartfony. Będziemy używali kombinacji rozmaitych interfejsów opartych na rozpoznawaniu mowy i gestów, urządzeniach noszonych na ciele, urządzeniach haptycznych etc. Jedna technologia nie wyprze jednak drugiej. Będziemy używali wybranych rozwiązań w określonych sytuacjach. Gdybym szukał informacji o jakimś produkcie i byłbym sam w pokoju, to użyłbym rozpoznawania mowy. Ale jeśli rozmawiałbym z kimś przy stole, to aby ściszyć muzykę, dyskretnie użyłbym technologii haptycznej, bez przerywania dyskusji.

https://www.youtube.com/watch?v=VxjbZNzw8EA

Czegoś takiego jak Nuimo, pierwszy produkt firmy Senic?
Właśnie tak. Nuimo to w pełni programowalne urządzenie służące do obsługi komputerów i urządzeń mobilnych. Łączy się z każdym urządzeniem wyposażonym w moduł Bluetooth Low Energy.

Nuimo to pierwszy produkt z serii projektów interfejsów, elektronicznych powierzchni i urządzeń firmy Senic, które powstaną we współpracy z przedstawicielami branż motoryzacyjnej i wyposażenia wnętrz.

Jak użytkownik komunikuje się z Nuimo?
Może to zrobić na kilka sposobów. Może użyć pokrętła, panelu dotykowego, przycisku oraz dwóch sensorów rozpoznających ruchy rąk – te wykonywane na boki i te wykonywane w górę i w dół. Ponadto spod powierzchni prześwitują diody LED wyświetlające proste grafiki, np. ikony włączonych aplikacji.

https://www.youtube.com/watch?v=PfRXbK5Fhy4

Które aplikacje są kompatybilne z Nuimo?
Nasze urządzenie współpracuje z głośnikami marki Sonos i inteligentnymi żarówkami Philips Hue, z aplikacjami Soundcloud i Spotify oraz wieloma innymi.

https://www.youtube.com/watch?v=XZiP-Av8zA4

Z iloma innymi aplikacjami?
Obecnie Nuimo można połączyć z przeszło 30 aplikacjami. Ich liczba stale rośnie, deweloperzy wciąż pracują nad wydaniem kolejnych. Nowe programy można dodać do Nuimo przez smartfona lub komputer. Oczywiście użytkownik może skonfigurować ustawienia posiadanego urządzenia w zależności od swoich potrzeb.

https://www.youtube.com/watch?v=uzQhL3dkvps

Czy jeden kontroler może obsługiwać wiele aplikacji jednocześnie?
Tak, Nuimo można połączyć z wieloma programami. Wystarczy przesunąć palcem, aby przełączyć się między aplikacjami, np. między odtwarzaczem muzyki, włącznikiem światła a minutnikiem.

ITS DONE!! Thanks to all of our backers, supporters and friends! We can't wait to deliver you #nuimo!

A photo posted by SENIC (@heysenic) on

Jak udało się przekuć pomysł w gotowy produkt?
Zrobiliśmy to z pomocą dwóch kampanii crowdfundingowych. Pierwszą z nich przeprowadziliśmy na platformie Indiegogo. Wówczas skupiliśmy się na integracji urządzenia z programami działającymi na komputerach stacjonarnych. Środki potrzebne do zrealizowania tego projektu zgromadziliśmy w ciągu trzech dni. Na koniec kampanii mieliśmy 280 tys. dol., czyli 500 proc. zakładanej kwoty. Środki zebrane podczas drugiej zbiórki – tym razem przeprowadzonej na Kickstarterze – umożliwiły integrację Nuimo z urządzeniami inteligentnego domu. Tym razem na zebranie wymaganej kwoty wystarczyły 32 godz. Zebraliśmy 210 tys. euro, a staraliśmy się o 55 tys.

Senic Nuimo map
Nuimo to w 100 proc. niemiecki produkt.

Brzmi jak wielki sukces.
To dopiero początek. Nuimo to pierwszy produkt z serii projektów interfejsów, elektronicznych powierzchni i urządzeń firmy Senic, które powstaną we współpracy z przedstawicielami branż motoryzacyjnej i wyposażenia wnętrz.

 


Dziesięć cech interfejsu użytkownika nowej generacji (na podstawie artykułu pt. „The Future of Human Computer Interaction” opublikowanego na oficjalnym blogu firmy Senic):
1. Zdecentralizowany. UI przestanie być nierozerwalnie związany z centralnym urządzeniem takim jak smartfon. Aplikacja mobilna zastępująca obecnie włącznik światła zamieni się z powrotem w prawdziwy, choć inteligentny włącznik, komendę głosową czy urządzenie śledzące ruch gałek ocznych. Nie będziemy musieli ciągle nosić przy sobie smartfonów. Odpowiedni interfejs zawsze będzie tam, gdzie jest potrzebny.
2. Konkretny. Zamiast generycznych interfejsów będziemy używali tych specjalnie zaprojektowanych i przypisanych do zaledwie kilku określonych funkcji.
3. Skoncentrowany na użytkowniku. Graficzny interfejs użytkownika skupia się na zmysłu wzroku, przy bardzo ograniczonym wykorzystaniu dotyku. Przyszłe interfejsy będą angażowały więcej ludzkich zmysłów, reagowały na ruchy ciała czy fale mózgowe.
4. Natychmiastowy. Korzystanie z menu stanie się zbędne. Pytanie nie będzie brzmiało, czy wykonanie danego zadania wymaga postawienia jednego, trzech, czy pięciu kroków. Będzie ono brzmiało: czy można coś zrobić od razu.
5. Prosty. Przyszłe interfejsy pominą założenie, że muszą być one zintegrowane z grafiką. Będą prostsze od tych znanych dzisiaj.
6. Niewidzialny. Technologia zniknie z pierwszego planu. Zleje się z tłem – ukryje się w ścianach, stołach, mikroprojektorach czy okularach.
7. Rozszerzony i wirtualny. Prawdziwy świat połączy się z cyfrowym. Jeśli zepsuje ci się motor, potrzebnych informacji nie będziesz czytał na ekranie telefonu, lecz w przestrzeni wokół jednośladu.
8. Pasywny. Nie będziesz musiał powodować każdego działania ręcznie. Drzwi do garażu same się otworzą, gdy podjedziesz pod dom, a światła zapalą się automatycznie, gdy wejdziesz do pokoju.
9. Materialny. Kierowca wyścigowy nigdy nie zamieniłby prawdziwej kierownicy na tablet, a muzyk nie oddałby gitary za smartfona. Materialne i haptyczne interfejsy mają swoją wartość, pozwalają na używanie pamięci motorycznej i różnych zmysłów. To najbardziej naturalny sposób na kontakt z technologią.
10. Magiczny. Będziemy porozumiewali się z maszynami w naszym naturalnym języku. Wykonamy gest i spowodujemy działanie. Pomyślimy o czymś i to się stanie.


 

Ostateczna wersja prototypu urządzenia Nuimo, tuż przed rozpoczęciem seryjnej produkcji, zostanie zaprezentowana na targach IFA, które odbędą się w Berlinie w dniach od 4 do 9 września br. Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące Nuimo i będziesz w tym czasie w stolicy Niemiec, możesz je zadać osobiście, odwiedzając stoisko firmy Senic w centrum targowym Berlin Messe (hala nr 11.1, boks 11 b). Zawsze możesz je też wysłać mejlem na adres hi@senic.com.

www.senic.com

Spodobał Ci się wywiad? Postaw mi za niego kawę. Możesz przekazać mi dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami.

Polecane artykuły

Muzyka w głowie

Stało się: wykorzystywanie rejestratorów fal mózgowych do tworzenia muzyki weszło do głównego nurtu. Utwór pt. „Brainwave Symphony” nagrany z wykorzystaniem urządzenia analizującego fale alfa, beta, delta, gamma i theta jest częścią kampanii marketingowej nowego serialu science fiction „Sense8”, dostępnego od niedawna na Netfliksie. 

Utwór promujący nowy serial Lany i Andy’ego Wachowskich dostępny w popularnym serwisie streamingowym nie jest ani pierwszym, ani ostatnim przypadkiem wykorzystania rejestratora fal mózgowych do komponowania muzyki. Podobne eksperymenty są przeprowadzane od kilku dekad. Jednak tym razem utwór nie jest już tylko niszowym przedsięwzięciem artystycznym skierowanym do wąskiego grona odbiorców. Skoro jest elementem kampanii marketingowej prowadzonej przez internetowego giganta (na marginesie: wkrótce Netflix będzie dostępny w Polsce) i dotyczy serialu o rosnącej popularności, to można go już uznać za element mainstreamu. Całego utworu można posłuchać przez Spotify, a jego fragmenty można usłyszeć, włączając poniższy film promujący serial.

https://www.youtube.com/watch?v=HMH4VFY6cFk

Zaledwie kilka tygodni przed pojawieniem się tego nagrania w sieci, a mianowicie podczas festiwalu DMY 2015, który odbywał się od 11 do 14 czerwca w Berlinie, poznałem Boba van Luijta i Renate Roze, którzy przybliżyli mi temat wykorzystywania fal mózgowych do tworzenia muzyki na przykładzie projektu Boba pt. „control(human, data, sound)”. Bob zastosował w swojej pracy elektroniczną opaskę Muse, sprzedawaną i reklamowaną przez producenta jako urządzenie ułatwiające medytację. W styczniu tego roku miałem okazję ją testować na targach CES – mimo początkowego sceptycyzmu co do jej skuteczności Muse rzeczywiście pomogła mi odpocząć. Wtedy jeszcze jednak nie wiedziałem, że oprócz wprowadzania użytkownika w stan wyciszenia opaska może – po dodaniu odpowiedniego kodu do oprogramowania – służyć również do tworzenia muzyki. Na taki właśnie pomysł wpadł Bob. Ale nie tylko on – nieco później Muse zostało wykorzystane przez studio Tool podczas produkcji utworu „Brainwave Symphony” dla Netfliksa. Coś mi mówi, że na tym się nie skończy. Potwierdza to Bob, który w opublikowanym poniżej wywiadzie wyznaje, że jego zdaniem za kilkanaście lat rejestratory fal mózgowych będą wbudowywane w gogle wirtualnej rzeczywistości.

Kubrickology Bob van Luijt Renate Roze DMY credits Trend Nomad
(od prawej) Bob van Luijt: kreator, kompozytor, założyciel studia projektowego Kubrickology działającego w obszarach technologii, muzyki, sztuki, gier i urbanistyki. Renate Roze: współproducentka filmu dot. projektu „control(human, data, sound)”; freelancerka, dziennikarka i redaktorka tekstów dotyczących festiwali filmowych. Fot.: Trend Nomad.

Trend Nomad: Z wykształcenia jesteś muzykiem, ale zamiast zapisywania nut piszesz kody na swoim komputerze.
Bob van Luijt: Kilka lat temu, gdy po raz pierwszy uczestniczyłem w konferencji na temat rozszerzonej rzeczywistości, natknąłem się na urządzenie Muse dokonujące pomiaru aktywności elektrofizjologicznej mózgu w celu ułatwienia użytkownikowi przejścia w stan medytacji. Zacząłem się zastanawiać, do jakiego celu mogłyby jeszcze posłużyć dane generowane przez taką opaskę. Postanowiłem wykorzystać je do projektu artystycznego. Stworzyłem kompozycję opartą na zmiennych. Ich wartości są na bieżąco generowane przez czujniki zainstalowane w opasce. Pierwotna kompozycja ma swoją formę muzyczną, strukturę i instrumentację, ale zmienne elementy utworu, takie jak: tonacja, tempo, balans dźwięków, długość nut czy czas trwania, zależą od danych generowanych na bieżąco przez opaskę założoną na głowę użytkownika. W przypadku mojego projektu jest nim tancerz.

https://vimeo.com/114393301

Twój projekt w znacznie większym stopniu dotyczy zatem danych niż samej muzyki.
W pełni się zgadzam z tym stwierdzeniem. Pamiętaj jednak o tym, że same dane przechowywane na dysku komputera nie są nic warte. Jedynie człowiek potrafi nadać im kontekst, a tym samym wartość. Obecnie coraz więcej algorytmów analizuje dane i stara się nadawać im znaczenie. Niekiedy wychodzi z tego coś sensownego, ale zazwyczaj efekt nie ma najmniejszego sensu. Im zbiór danych staje się większy, tym trudniej go zrozumieć. Zacząłem się zastanawiać, co się stanie, gdy pewnego dnia dane będą czerpane bezpośrednio z naszego mózgu. Mój projekt pt. „control(human, data, sound)” jest abstrakcyjnym wyrazem tej idei.

W jaki sposób przekładasz parametry fal mózgowych na dźwięki?
Wykorzystując pakiet programistyczny opaski Muse, stworzyłem funkcję w oprogramowaniu, które na bieżąco wyszukuje informacje, pobiera je i przekłada na liczby całkowite – wyniki mają wpływ na brzmienie kompozycji. Z kolei samą kompozycję stworzyłem przy użyciu środowiska programistycznego Nude.js ze zintegrowaną biblioteką plików MIDI oraz oprogramowania Logic Pro X. Wybrałem 14 instrumentów z trzech bibliotek efektów dźwiękowych opartych na sekcji smyczkowej: „Symphobia 2” od ProjectSAM, „Epic World” autorstwa Eduardo Tarilontego i „Synth Werk” od Best Service.

Czy ruch tancerza, który ma założoną na głowę opaskę Muse, wpływa na muzykę?
To zależy. To oprogramowanie decyduje o tym, gdzie umieszcza dane, i na ich podstawie tworzy muzykę. Kompozycja za każdym razem – bez względu na to, czy urządzenie znajduje się na głowie tej samej, czy innej osoby – brzmi nieco inaczej. Tancerz nie jest w stanie umyślnie wpłynąć na kompozycję.
Renate Roze: Oczywiście muzyka powstaje również wtedy, gdy tancerz stoi lub siedzi nieruchomo – jego mózg zawsze jest przecież aktywny. Utwór nie przyśpieszy, jeśli tancerz zacznie się szybciej ruszać. Muzyka zależy od stanu jego umysłu.
B.v.L.: Ale jeśli pokazałbym tancerzowi obraz czy fotografię, która go uspokoi lub wystraszy, to sensory odnotują zmiany w aktywności jego mózgu i oprogramowanie przełoży dane na muzykę.
R.R.: Zmiany będą jednak bardzo delikatne. Jak Bob już wspomniał, dźwięki syntezatora są z góry określone. Jeśli powtórzylibyśmy eksperyment z tą samą osobą, a tancerz podczas tańca myślałby o czymś zupełnie innym lub wykonywał inne ruchy, efekt różniłby się od poprzedniego w ograniczonym stopniu. Usłyszelibyśmy te same rodzaje dźwięków, ale być może trwałyby one krócej, brzmiały łagodniej czy były cichsze. Zupełnie inny utwór w ten sposób by nie powstał.
B.v.L.: Ale nigdy też nie powstaną dwa identyczne utwory. Opaska przeprowadza sześć pomiarów co jedną lub co dwie milisekundy. Jedna sekunda przynosi wyniki 4,5 tys. pomiarów. To sporo danych do przetłumaczenia na język muzyki.

Kubrickology data
Kolumny danych w oprogramowaniu stworzonym przez Boba van Luijta.

Czy ludzie nie mają obaw przed zakładaniem tego typu urządzeń na głowę?
B.v.L.: Jeśli ktoś szuka odpowiedzi na pytanie, czy można „wykraść” myśli przy użyciu takiego urządzenia, to brzmi ona: „Nie, nie można”. Odczytanie tego, o czym myślisz, gdy siedzisz, stoisz, chodzisz czy tańczysz z opaską Muse na głowie, nie jest możliwe. Na podstawie pomiaru aktywności twojego mózgu mogę jedynie stwierdzić, czy jesteś zestresowany, czy spokojny.

Poza muzyką i urządzeniami noszonymi na ciele interesujesz się również wirtualną rzeczywistością. Czy sądzisz, że w przyszłości gogle do VR-u, takie jak Oculus Rift, będą wyposażone w rejestratory fal mózgowych?
B.v.L.: Moim zdaniem za 15 lat tego typu urządzenia lub ich znacznie bardziej zaawansowane wersje będą standardowym elementem wyposażenia gogli wirtualnej rzeczywistości. Jestem pewien, że ludzie będą na sobie nosili, również na głowie, coraz więcej różnych sensorów. Facebook i inne firmy będą z tego powodu zachwycone.

Jaka jest twoja prognoza dotycząca powszechności urządzeń do VR-u w 2020 r.? Czy będą one tak popularne jak dzisiaj są smartfony?
B.v.L.: Wirtualna rzeczywistość będzie wtedy raczej na etapie, na jakim jest dzisiaj telewizja 3D – nie każdy ma w domu sprzęt potrzebny do jej odtwarzania. Aby oglądać treści przygotowane w standardzie wirtualnej rzeczywistości, potrzebujesz kilku rzeczy. Poza tym wiele osób źle się czuje od VR-u [tabletka przeciw dolegliwościom towarzyszącym oglądaniu treści VR już powstała – red.]. Uważam, że technologia wirtualnej rzeczywistości została skomercjalizowana za wcześnie. Kilka lat temu, gdy po raz pierwszy uczestniczyłem w konferencji na temat VR-u, poruszano na niej rozmaite tematy. Teraz mówi się wyłącznie o jego komercyjnej stronie. Urządzenia, które trafiają na rynek jako gotowe produkty, w rzeczywistości nadal są prototypami. Ale może się mylę. Nie tak dawno temu niektórzy ludzie twierdzili, że internet nigdy nie trafi do głównego nurtu.

Jeśli jesteś zainteresowany technicznymi zagadnieniami projektu pt. „control(human, data, sound)”, proszę, obejrzyj niżej osadzony film oraz zapoznaj się z artykułem Boba pt. „A story about how I created music out of data”.

https://vimeo.com/114440097

Wszelkie pytania dotyczące projektu „control(human, data, sound)” możesz przesłać do Boba van Luijta na adres: bob@kubrickolo.gy.

Kubrickolo.gy

PS Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o samej opasce Muse, zachęcam cię do obejrzenia niżej umieszczonego filmu oraz odwiedzenia firmowej strony internetowej tego urządzenia. Po wprowadzeniu zmian do jego oprogramowania Muse może służyć do komponowania muzyki. Gotowy kod można pobrać z biblioteki Boba van Luijta dostępnej na GitHubie.

https://www.youtube.com/watch?v=YI5uXlTnNms

Spodobał Ci się wywiad? Postaw mi za niego kawę. Możesz przekazać mi dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami.

Polecane artykuły

Prywatność wyszła z mody

Już za kilka lat za ubrania zintegrowane z elektroniką będziemy płacili czymś więcej niż tylko pieniędzmi. Dodatkową ceną będzie utrata części naszej prywatności, a firmy odzieżowe dołączą do grona korporacji IT, które bezustannie gromadzą i analizują dane o naszej lokalizacji, pulsie czy temperaturze ciała.

30 stycznia 2015 r. na Facebooku zaczęły obowiązywać nowe warunki korzystania z usług i zasady dotyczące wykorzystywania danych. Na zlecenie belgijskiej Komisji Prywatności badacze z uniwersytetów KU Leuven i Vrije dokładnie przeanalizowali nowe zapisy. Z raportu opublikowanego przez Belgów możemy się dowiedzieć m.in. tego, że „Facebook gromadzi dane lokalizacyjne, które użytkownicy udostępniają swoim znajomym, i może je wykorzystywać do targetowania reklam. Aplikacja jest pozbawiona ustawień, które zezwalałyby na zbieranie danych lokalizacyjnych służących do jednych celów, a blokowały dostęp do drugich. Jedynym sposobem na odcięcie Facebooka od danych lokalizacyjnych jest zmiana ustawień na poziomie systemu operacyjnego”. Wszystko albo nic, ale nikogo to chyba specjalnie nie dziwi.

Jednak, jak możemy przeczytać w dalszej części raportu, „nawet gdy użytkownik wyłączy aplikacji Facebooka dostęp do usług lokalizacji, nie chroni go to przed zbieraniem przez portal społecznościowy danych lokalizacyjnych pochodzących z innych źródeł. Przykładem mogą być zdjęcia wykonane smartfonem, często zawierające metadane o miejscu wykonania fotografii. W połączeniu z oprogramowaniem rozpoznającym twarze powiązanie danych lokalizacyjnych z konkretną osobą widoczną na opublikowanym zdjęciu i określonym czasem nie sprawia najmniejszego problemu”. Ponadto, porównując zasady dotyczące wykorzystywania danych obowiązujące w 2013 i 2015 r., okazuje się, że zniknęły zapisy o „ograniczeniach czasowych w przechowywaniu czy wykorzystywaniu danych lokalizacyjnych w celu świadczenia usług”.

Skoro dane lokalizacyjne są zbierane nawet bez naszej wyraźniej zgody i przechowywane przez dowolny czas, to może powinniśmy poszukać sposobów na to, aby zaczęły nam, a nie tylko serwisom społecznościowym i współpracującym z nimi reklamodawcom, przynosić korzyści? Takiego zdania są początkujący projektanci, którzy z uwagi na swój młody wiek i miejsce zamieszkania nie znają świata bez internetu.

https://www.youtube.com/watch?v=1ElULKAJIvw

Heike Gabel, Robert Schnüll i Niklas Thyen studiujący projektowanie interakcji na Uniwersytecie Nauk Stosowanych w Osnabrücku zauważyli, że gdy odbiorca otrzymuje wiadomość tekstową przez aplikację Facebook Messenger, to zwykle nie zwraca uwagi na dane lokalizacyjne wskazujące miejsce, z którego komunikat został wysłany. A nawet jeśli je sprawdzi – może to zrobić, przesuwając palcem w lewo po polu tekstowym – to nie przywiązuje do nich zbyt wielkiej wagi i szybko o nich zapomina.

Remeber The Warm Times

Projekt o nazwie Remember the Warm Times zmienia wyżej opisaną sytuację. Informacja o miejscu wysłania wiadomości zawierającej miłe słowa zaczyna mieć dla odbiorcy znaczenie. Praca studentów znacznie wykracza poza proste oznaczanie pinezkami miejsc na mapie – w tym przypadku bezprzewodowa komunikacja nabiera namacalnego charakteru.

Remeber The Warm Times scarf

Projektanci wyszli z założenia, że najmilszym bodźcem, jaki można poczuć, jest ciepło. Kierując się tym założeniem, zaprojektowali i wykonali szalik, który się nagrzewa w określonych miejscach. Które lokalizacje są hotspotami, i to w dosłownym znaczeniu tego słowa? Po pierwsze, są nimi te punkty, z których przez Facebooka zostały wysłane wiadomości zawierające miłe słowa. Gdy odbiorca wiadomości znajdzie się w takim miejscu i będzie miał na sobie szalik Remember the Warm Times, poczuje ciepło na szyi. Po drugie, „ciepłe miejsca” można z wyprzedzeniem dodawać z myślą o wybranych osobach. Przykładowo, po oznaczeniu lotniska wskazana osoba przed wylotem lub po powrocie do danego portu poczuje ciepło na szyi.

Remeber The Warm Times app

Mózgiem systemu nie jest sam szalik, lecz mobilna aplikacja. Program filtruje przychodzące wiadomości, gromadzi, przetwarza i wyświetla dane, porównuje je z aktualnymi danymi lokalizacyjnymi i w odpowiednich miejscach aktywuje podgrzewacz wszyty w środek szalika.

Remeber The Warm Times credits Trend Nomad
Szalik i aplikację Remember the Warm Times zaprezentowano na festiwalu DMY Berlin 2015. Fot.: Trend Nomad

Remember the Warm Times to prototyp wykonany w zimowym semestrze 2014/2015 na Uniwersytecie Nauk Stosowanych w Osnabrücku. Znalazłem go i omówiłem z jednym z jego twórców Robertem Schnüllem na festiwalu DMY, który w dniach od 11 do 14 czerwca 2015 r. odbył się w Berlinie. Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące tego projektu, możesz się skontaktować z projektantami, wysyłając do nich mejla na adres: info@rememberthewarmtimes.com.

rememberthewarmtimes.com

Spodobał Ci się artykuł? Postaw mi za niego kawę. Możesz przekazać mi dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej. Wszystkie darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami.

Polecane artykuły