Zawód: sportowiec, pilot drona

Pilotowanie drona to już nie tylko zajęcie dla hobbystów czy – przechodząc do wykorzystania tych maszyn do celów komercyjnych – operatorów latających kamer filmowych. Wyścigi dronów to nowa dziedzina sportu przyciągająca coraz więcej uwagi mediów i sponsorów gotowych wyłożyć na nagrody w międzynarodowych zawodach nawet milion dolarów.

Z Maciejem Poschwaldem, zawodowym sportowcem – pilotem drona, rozmawiam tuż po zakończeniu jednego z wyścigów bezzałogowców, który na początku września odbył się w Linzu w Austrii w ramach festiwalu sztuki i nowych technologii Ars Electronica.

Wersja 2

TrendNomad.com: Co czujesz, gdy pilotujesz drona?
Maciej Poschwald: Coś niesamowitego. Czuję, jakbym miał swojego awatara. Zakładając na głowę gogle, przenoszę się na jego pokład. Mam wrażenie, że siedzę za jego sterami. Podczas wyścigu wydziela mi się adrenalina.

Ale nie zawsze od razu trzeba się ścigać. Można też sobie pofreestyle’ować – popilotować drona i poćwiczyć triki w wolnej przestrzeni. Polatać bez ograniczeń, jak we śnie. Im więcej potrafisz, tym więcej przyjemności ci to sprawia. Zapominasz, że sterujesz maszyną. W pełni się tam przenosisz. Robisz to, na co masz ochotę.

Co widzisz przez gogle podczas pilotowania drona?
Widzę to, co znajduje się przed dronem – mam dokładny obraz z kamery znajdującej się w jego kokpicie. Gogle założone na głowę odcinają mnie od innych bodźców, dzięki czemu mogę się w pełni wczuć w lot. Przypomina to wirtualną rzeczywistość, ale to, co widzę, dzieje się w rzeczywistości.

Czy chciałbyś też pilotować helikopter lub samolot?
W helikopterze i samolocie znacznie łatwiej się zabić. Pilotując drona, mogę robić szalone rzeczy bez ponoszenia poważnych konsekwencji. W najgorszym wypadku odczuję ból, ale tylko po kieszeni. To jest to: mnóstwo adrenaliny, a praktycznie zero ryzyka. Fun jest nieziemski.

Kiedy i od czego się to zaczęło?
Technologia pozwala latać dronami już od kilku lat, ale ludzie zaczęli się regularnie spotykać i ścigać bezzałogowcami mniej więcej dwa lata temu. Pierwszy był filmik grupy zapaleńców nagrany w jakimś francuskim lesie. Poszło viralowo, że to wygląda jak wyścigi podów ze „Star Wars”. Każdy, kto obejrzał to nagranie, pomyślał sobie, że też chce tak latać. U mnie było podobnie.

Wersja 2

Czy na pewno wyścigi dronów są już uznawane za dziedzinę sportu?
Wyścigi dronów odbywają się na całym świecie, wykładane są na nie duże pieniądze. Na początku tego roku w Dubaju odbyły się zawody, w których pula nagród wynosiła milion dolarów. Ściganie się o milion chyba może być wyznacznikiem tego, że wyścigi dronów są już sportem. W Stanach Zjednoczonych sportowa stacja telewizyjna ESPN transmituje zawody dronów. Byliśmy też na antenie Eurosportu.

Ile razy w roku startujesz w zawodach?
W tym roku odbyło się już kilka większych wyścigów. Od stycznia startowałem mniej więcej osiem razy. Następne są mistrzostwa Europy na Ibizie, chwilę później odbędą się mistrzostwa świata na Hawajach. Podoba mi się to, że zawody są organizowane w takich miejscach. (śmiech) 

Myślę, że w przyszłym roku odbędzie się jeszcze więcej wyścigów. To fajna sprawa, choć zajmuje sporo czasu. Wiele weekendów spędzam poza domem.

Wersja 2

Czy na każdych zawodach drony są oddzielone od publiczności siatką?
Tak. Bezpieczeństwo jest tu priorytetem. Nikt nie chce, by komuś się coś stało. To nie byłoby dobre dla sportu, a tym bardziej dla osoby, która oberwałaby dronem. Mimo że maszyny wyglądają jak zabawki, momentalnie tną skórę i kości. Dobrze, że wszyscy organizatorzy wyścigów dbają o bezpieczeństwo uczestników. Nikt nie ryzykuje.

Wersja 2

Czy drony, które latają na zawodach, są dostępne w sprzedaży?
Drony, którymi się ścigamy, składamy samodzielnie. Nie można ich kupić w sklepie. Na początku było trudniej – części nie były tak łatwo dostępne jak teraz. Poza tym kiedyś nie miałem pojęcia o lutowaniu i składaniu dronów, musiałem się tego nauczyć.

Czy na wyścigach dronów grasz w drużynie czy w pojedynkę?
Gram? (śmiech) Choć, właściwie, to „gram” jest odpowiednim słowem. Pilotowanie drona jest jak gra komputerowa. Tylko taka, która dzieje się w rzeczywistości.

Należę do międzynarodowego zespołu Tornado XBlades Racing. W Polsce jestem członkiem teamu ROTORACER – to jest też nazwa naszej firmy. Działam na dwa fronty.

Czym się zajmuje firma ROTORACER?
ROTORACER to sklep, firma organizująca eventy i pokazy dronów. Pokazujemy ludziom, że taki sport istnieje. Nadal więcej do tego biznesu dokładamy, niż na nim zarabiamy, ale żyjemy myślą, że ta dziedzina sportu będzie się rozwijała.

Wersja 2

Ilu sportowców zajmuje się pilotowaniem dronów?
W Polsce zajmują się tym mniej więcej dwa, trzy tysiące osób.

A zawodowo?
To mała grupa. Na świecie pewnie jest około stu osób, które nie mają innej pracy, tylko skupiają się na sportowym pilotowaniu bezzałogowców. Oczywiście to grono będzie się powiększało wraz z przypływem sponsorów i wraz ze wzrostem wartości nagród.

Co się zmieni w tej dyscyplinie sportu w ciągu pięciu lat?
Wkrótce technologia pozwoli na to, by drony były większe. Na razie są to małe modele. Z kolei kilkukilogramowy dron, który będzie miał taką moc, że zdmuchnie wszystko, co znajdzie się na trasie jego lotu, przyciągnie telewizję i inne media. Do tego dążymy.

 

Masz pytanie? Napisz mejla do Macieja Poschwalda na adres: poschwald@rotoracer.com.

Zdjęcia: TrendNomad.com

Doceniasz pracę, którą włożyłem w wyjazd do Linzu na festiwal Ars Electronica oraz w przygotowanie tego wywiadu i zdjęć? Może chcesz postawić mi za ten materiał symboliczną kawę? Gdziekolwiek jesteś, możesz mi przekazać dowolną kwotę ze swojego konta PayPal lub karty kredytowej.

Wszystkie zebrane darowizny przeznaczam na finansowanie wyjazdów na targi, festiwale i konferencje o dizajnie i nowych technologiach – to na nich odkrywam tematy opisywane na blogu. Aby dokonać bezpiecznej transakcji, wystarczy kliknąć znajdujący się niżej przycisk. Dziękuję za wsparcie, odwdzięczę się kolejnymi materiałami, których nie znajdziesz w innych mediach.

Polecane artykuły